Gruzja - mały, bliski sąsiad Tekst i zdjęcia Hanna Bauta konkurs na najlepszą relację z podróży na Kaukaz 2010. podróż: lipiec 2010 r. Gruzja, Armenia, Ukraina. Już na lotnisku w Kijowie wzbudzamy zainteresowanie drużyny piłkarskiej Wit Georgia, której piłkarze wracają do Gruzji z rozgrywek na Ukrainie.
leży nad nim Kowno ★★★ PLAUEN: miasto w Niemczech, nad rz. Biała Elstera ★★★★★ sylwek: DRAWSKO: jezioro, przy którym leży Czaplinek ★★★ PARSĘTA: rzeka, nad którą leży Kołobrzeg ★★★ ADRIATYK: nad nim leży Wenecja, Split ★★★ OBIEŻYSMAK: krasnal, leży brzuchem do góry na talerzu we Wrocławiu
Since Russia’s invasion of Ukraine, Armenia, Azerbaijan and Georgia have tried in different ways to balance the need for good relations with Moscow with a desire to support Ukrainian territorial integrity and sovereignty. Each has reason to be cautious: Moscow has exploited ongoing conflicts in all three countries to dominate its self-defined sphere of vital interests. While these conflicts
Armenia jest krajem, który pierwszy, bo już w 301 r., przyjął chrześcijaństwo jako religię państwową. Duchową stolicą Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego jest Eczmiadzyn. Zobaczymy tam “kościół-matkę”, czyli katedrę, której fundamenty pochodzą już z IV w., ogrody patriarchy-katolikosa i muzeum z niezwykle cennymi
Najczęściej zadawane pytania dotyczące e-ZLA - pacjent. Pytania dotyczące elektronicznych zwolnień lekarskich można przesyłać na adres cot@zus.pl. Szczegółowe wyjaśnienia dotyczące elektronicznych zwolnień lekarskich znajdziesz w bazie wiedzy. Rozwiń menu Czy wydruk e- ZLA trzeba doręczyć pracodawcy?
melodi tangga nada gitar do re mi. Autor Wiadomość Temat postu: Gruzja i Armenia #1 Wysłany: 18 Maj 2014 23:09 Rejestracja: 18 Maj 2014Posty: 14 SkądWarszawaDokądGruzja/ArmeniaData pobytu3 tygodnieBagażBagaż rejestrowanyIlość pasażerów2Sam znalazłem449+529 PLNDodatkowe informacjeWitam,planuje w kumplem wyjazd w sierpniu do Gruzji i Armenii. Mam pytanie odnośnie biletów, ponieważ w tym momencie połączenie Wawa-Kutaisi jest strasznie drogie i obawiam się, że ceny nie spadną. Macie jakieś pomysły na tanią podróż do tych państw?Pozdrawiam,Kacper Ostatnio edytowany przez Goclawski, 19 Maj 2014 16:36, edytowano w sumie 1 raz Góra littleboy1989 Temat postu: Re: Gruzja i Armenia #2 Wysłany: 18 Maj 2014 23:26 Rejestracja: 12 Kwi 2012Posty: 1344 niebieski Skorzystajcie z jutrzejszej promocji Wizza, gdzie drugi bilet ma być za free _________________ Góra Goclawski Temat postu: Re: Gruzja i Armenia #3 Wysłany: 19 Maj 2014 13:50 Rejestracja: 18 Maj 2014Posty: 14 Widziałem ofertę, ale do tego potrzebne jest konto, którego nie mam Góra krystoferson112 Temat postu: Re: Gruzja i Armenia #4 Wysłany: 19 Maj 2014 14:02 Rejestracja: 14 Mar 2014Posty: 1238Loty: 85Kilometry: 125 454 niebieski Załóż sobie jaki problem, poszukaj Kutaisi z Ukrainy. Góra Goclawski Temat postu: Re: Gruzja i Armenia #5 Wysłany: 19 Maj 2014 16:37 Rejestracja: 18 Maj 2014Posty: 14 Ukraina odpada z powodu sytuacji politycznej. Głównym pytaniem jest czy ceny biletów spadną do Kutaisi spadną, czy szukać alternatywnego połączenia. Góra Goclawski Temat postu: Re: Gruzja i Armenia #6 Wysłany: 20 Maj 2014 17:17 Rejestracja: 18 Maj 2014Posty: 14 Jakieś inne propozycje oprócz szalonej środy, ukrainy albo Stambułu? Góra glebolxxx Temat postu: Re: Gruzja i Armenia #7 Wysłany: 20 Maj 2014 17:19 Rejestracja: 20 Lip 2012Posty: 141 Góra Goclawski Temat postu: Re: Gruzja i Armenia #8 Wysłany: 21 Maj 2014 23:34 Rejestracja: 18 Maj 2014Posty: 14 Przelot Wawa-Budapeszt-Stambuł + pociąg do Tibilisi. Chce ograniczyć czas dojazdu do Gruzji, a taką mieszanką znacznie wzrosną koszty. Góra thingol Temat postu: Re: Gruzja i Armenia #9 Wysłany: 22 Maj 2014 00:01 Rejestracja: 08 Lut 2013Posty: 163Loty: 5Kilometry: 5 119 Myślę, że ceny Wizzaira na sierpień jeszcze spadną. Na podobnym poziomie były wcześniej na lipiec, a teraz jest już trochę lepiej. Góra glebolxxx Temat postu: Re: Gruzja i Armenia #10 Wysłany: 22 Maj 2014 11:19 Rejestracja: 20 Lip 2012Posty: 141 moga spac ale niekoniecznie wszak to szczyt sezonu w Gruzji a kierunek moze sie pochwalic naprawde sporym zainteresowaniem ze strony turystow Góra
Ponad dwie dekady od upadku Związku Radzieckiego, Południowy Kaukaz: Gruzja, Armenia i Azerbejdżan, trzy znane i popularne kraje między Morzem Czarnym a Kaspijskim, prezentują niezwykle ciekawy, choć zarazem skomplikowany obraz. Pocztówkowe obrazki z tbiliskiego starego miasta, majestatyczne i zielone góry Gruzji, czasami marsjańskie krajobrazy Armenii i buchające nowoczesnością Baku, stolica Azerbejdżanu, to obrazy dobrze znane wśród podróżujących, pośród których region cieszy się coraz większą popularnością. Z pozoru sielska, choć niezaprzeczalnie ujmująca i piękna, kraina rozciągająca się na południe od najbardziej południowych granic Rosji, pełna jest napięć, konfliktów i zwykłej międzyludzkiej niechęci. Abchazja, Południowa Osetia i Górski Karabach to skomplikowane quasi-państwa, które tęsknie spoglądają w kierunku swoich protektorów. Sielskie z perspektywy odwiedzających krainy często tkwią w wieloletnich izolacjach, zaś najdłuższe granice regionu: armeńsko-azerbejdżańska i gruzińsko-rosyjska, nie wspominając już o armeńsko-tureckiej, pozostają zamknięte. Ubóstwo i bezrobocie nadal stanowią jedne z największych problemów wspomnianych krajów. Rządy tych państw ledwo radzą sobie z setkami tysięcy uchodźców, którzy w rezultacie lokalnych wojen i konfliktów, stracili dachy nad głową. Ci, którzy nie uciekli zmuszeni do tego przez wojnę, opuszczają swoje kraje dobrowolnie w poszukiwaniu pracy na rynkach Unii Europejskiej, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Powód? Bogaty w ropę, najbogatszy w regionie Azerbejdżan stale pnie się w rankingach, jednak nadal nie dogania połowy PKG Rosji czy Turcji. Posowiecka Estonia, członek Unii Europejskiej, jest trzy razy bogatsza od Azerbejdżanu, zaś sześć razy bardziej od Armenii i Gruzji. Jeśli coś nie kłamie, są to liczby, a wraz z nimi, statystyki. Mieszkańcy raju opuszczają raj, gdyż w rzeczywistości rajów na świecie jest wiele, są lepsze i są gorsze. Gruzja, Armenia i Azerbejdżan to przykłady krajów, które uczą, że polityka ma realny wpływ na życie ludzi, a zła polityka ma wpływ jeszcze bardziej realny. Najgorzej jest jednak, gdy złej polityce towarzyszą złe emocje między mieszkańcami poszczególnych państw. Kaukaz Południowy – gdzie to jest? (mentalnie) To pytanie udziela się wielu. Raczej nie chodzi tutaj o zastanawianie się, w której części globu się znajduje. W przypadku Polaków to raczej wiedza oczywista. Pytanie o położenie wspomnianych krajów, jest także pytaniem o pewną mentalność oraz polityczno-gospodarcze predyspozycje. Bo w końcu, czy jest to Europa, czy Azja? A może trochę Europa, ale nie całkiem Azja? Czy może podciągnąć to pod Bliski Wschód lub obszar wpływów Federacji Rosyjskiej. Odpowiedź nie jest jednoznaczna, co tylko coraz bardziej fascynuje tych, którzy postanawiają wybrać się do tej części świata i poznać ją dokładniej. Dlatego też warto spoglądać na Kaukaz Południowy jako swoisty region świata na przecięciu największych jego mas, nie tylko kontynentalnych i morskich, ale także politycznych. Granicząc z Rosją, Turcją i Iranem, zawsze pozostanie częścią Wielkiej Gry, jaką toczą sąsiedzi. Rosja nadal jest najważniejszym graczem w regionie, który przez wiele dziesięcioleci minionego wieku, wchodził w skład ZSRR. Aktywna w dyplomacji, choć także militarnie (wojna z Gruzją w 2008 roku), nie jest jednak jedyną stroną, którą rozgrywa swoją grę w regionie. Turcja, strategiczny partner Azerbejdżanu, który przez ponad ponad dwadzieścia lat od konfliktu Armeńsko-Azerskiego, w ramach solidarności z Baku, utrzymuje zamknięte granice lądowe z Armenią, pragnie odgrywać coraz wiekszą rolę w regionie. I w końcu Iran, którego otwarcie na świat rozpoczęte w 2015 roku, powoduje coraz większe zaangażowanie, zdaje się nie mówić ostatniego słowa. W kontekście wieloletnich starań Unii Europejskiej, by w ramach Partnerstwa Wschodniego, zbliżyć Kaukaz Południowy do europejskiej rodziny, na terenie tychże państw, zaczyna się na naszych oczach rozgrywać Wielka Gra, gra, która zdecyduje o tym, czy Kaukaz Południowy stanie się bardziej Europą, czy może bardziej Azją. Gruzin, Ormianin i Azer – Trzy bratanki? Mieszkańcy Kaukazu Południowego dzielą wiele wspólnych cech. Zaczynając od ogólnej aparycji, podobnych rytuałów, wielkiego przywiązania do rodziny i priorytetów, które są z nią powiązane, przez kulturę biznesu, muzykę, czy w końcu jedzenie i picie. Spojrzenie na region z tej perspektywy i zobaczenie, jak wiele ich łączy, pomaga zrozumieć, że wiele uprzedzeń między tymi narodami, to owszem fakty, ale świat nie jest czarno-biały, a w tym świecie nic nie jest proste. Z wszystkich największych podobieństw, jedna różnica jest dosyć widoczna – Gruzja i Armenia to kraje chrześcijańskie, zaś główną religią Azerbejdżanu jest islam. Linie podziałów religijnych niewiele tam jednak znaczą. Wszyscy koniec końców piją alkohol. Kto kogo lubi, a kto kogo nie lubi? Miałem okazję poznać ich wielu, tak w odwiedzonych krajach, jak i w Polsce. Linie sympatii i antypatii, w ujęciu dosyć stereotypowym oczywiście, przebiegają mniej więcej tak: Gruzin nie przepada za Ormianami ale lubi Azerów. Azer lubi Gruzina, Ormianina zaś nienawidzi. Ormianin nienawidzi Azera, a z Gruzinem kłóci się o pochodzenie większości rzeczy. Najgorszą prasę w regionie mają zdecydowanie Ormianie, którzy odcięci od jakichkolwiek mórz, posiadają otwarte granice jedynie z Gruzją i Iranem, zaś współcześnie praktycznie całkowicie zależą od Rosji, przez co postrzegani są jako sługusi Moskwy. Gruzja współpracuje zaś bardzo blisko z Azerbejdżanem, którego biznes aktywnie działa na terytorium ulubionego państwa Polaków. Azerbejdżan niejako uzależniony jest z kolei od Gruzji jeśli chodzi o możliwości przesyłowe i eksportowe na zachód, gdyż stanowi ona jedyny, bezpośredni korytarz na Zachód. Nigdy nie ufaj Ormianinowi – słyszałem wiele razy z ust Gruzina – oni tylko myślą o pieniądzach. Na samo słowo Armenia czy Ormianin, wielu Azerów, z którymi rozmawiałem, po prostu się wzdrygało. Dla przeciętnego mieszkańca tego kraju, krwawa wojna sprzed ponad dwudziestu lat to nadal otwarta rana. Ormianie, jak to Ormianie – Opowiadali Ci już Gruzini tą historię o tym, jak powstała Gruzja? – zapytał raz Ormianin – No więc tak jak słyszałeś jak Bóg tworzył świat to ostatni przybiegli Gruzini. Nic już Bogu nie zostało, więc oddał im raj. Ale za Gruzinami przybiegli Ormianie i też chcieli swoją ziemię. Dał im więc Bóg ostatnią kupę gruzów, która mu została, Ormianie poszli, zasiedlili ją, jako pierwsi przyjęli chrzest jako państwo, uprawiali rolę, produkowali wino, budowali kościoły, handel kwitł. O ile wszystkie trzy strony potrafią się dogadać daleko od swoich krajów (np. na emigracji ekonomicznej w Moskwie), o tyle region, podobnie jak w naszej części świata Bałkany, pełen jest punktów zapalnych. Czy na Kaukazie (Południowym) będzie bezpiecznie? Gruzini, którzy wiele środków i energii zainwestowali w propagowanie turystyki, która stała się flagowym produktem tego kraju, spoglądają na to, co dziać będzie się między pozostałymi dwoma sąsiadami. Ponowna eskalacja konfliktu, który po krwawych walkach wyciszono na początku lat dziewięćdziesiątych, zdaje się ponownie zagrażać całemu regionowi. Coraz bardziej majętny dzięki ropie Azerbejdżan, zaczyna przesuwać kaukaskie płyty tektoniczne, które przez długi czas zachowywały spokój. W kwietniu minionego roku wojska Azerbejdżanu zajęły niewielki kawałek ziemi, która pozostawała pod kontrolą Armenii. W walkach śmierć poniosło kilkaset osób. Władze w Baku i Erywaniu przypomniały sobie, że pewne sprawy i pewne status quo, w bardzo prosty sposób rozwiązać można dzięki użyciu siły. Wojenna retoryka, choć obie strony zdają sobie sprawę z tragicznych skutków tak dla obu krajów jak i ekonomii, pomaga jednak ciągle utrzymywać płomień nacjonalizmu i przykrywa codzienne problemy związane z niestabilną gospodarką. Retoryka nie wyklucza jednak sytuacji i scenariusza, w którym obie strony stają ponownie na dwóch stronach frontu. Sytuacja ta byłaby niezwykle trudna dla Gruzji, która pomimo zmian władzy, pozostaje na swoim obranym wcześniej, kursie europejsko-atlantyckim. Jeśli chodzi o Armenię, pomimo tego, iż to ona ponad dwadzieścia lat temu przyczyniła się do utraty znacznego terytorium Azerbejdżanu, z którego wyłoniła się uznawana jedynie przez Erywań, Republika Górskiego Karabachu, współcześnie prezentuje Armenia obraz lekkiej rozpaczy. Ostatnie kwietniowe wydarzenia, które pokazały słabość armeńskiej armii, sprawiły, że tak we władzach jak i społeczeństwie, rośnie frustracja, także w stosunku do Rosji. Moskwa pozostaje gwarantem bezpieczeństwa Armenii, która w regionie nazywana jest satelitą Moskwy, co wiąże się także z obecnością militarną Rosji w tym kraju, a także rosyjską kontrolą nad większością najważniejszej infrastruktury w kraju. W opinii Ormian Rosja, ich gwarant, zrobiła niewiele w odpowiedzi na zaczepki sprzed paru miesięcy. We wszystkich toczonych na Kaukazie Południowym rozgrywkach, nie wygrywają niestety mieszkańcy tychże krajów. Zwycięzca jest jeden i nazywa się… Władimir Putin. To, czy w krajach, do których tak bardzo lubimy podróżować, będzie bezpiecznie, leży zupełnie w jego gestii. Wielka Gra trwa.
Zakaukazie, czyli Gruzja, Armenia i Azerbejdzan. Do tej krotkiej listy mozemy dodac jeszcze trzy samozwancze republiki, ktorych istnienia nie uznaja prawie zadne panstwa czyli Republike Gornego Karabachu, Abchazje i najmlodsza z trojki Osetie Poludniowa. Region ten liczy okolo 17 milionow mieszkancow i wcisniety jest miedzy trzy duze panstwa: Rosje, Turcje i Iran co jest jednym z glownych powodow jego burzliwej historii. Gruzja jest nam krajem najlepiej znanym. Za sprawa Abchazjj, Osetii Poludniowej i potyczek z Rosja mowilo sie o niej calkiem sporo w mediach. Mimo to jest coraz czesciej odwiedzanym przez Polakow miejscem, kojarzacym sie najczesciej z goscinnoscia, winem i pieknymi gorami. Jest jednoczesnie krajem, ktory nie zostal jeszcze calkiem zadeptany przez turystow, dlatego tez postanowilem sie tutaj wybrac nim nadejdzie nieuniknione. Armenia to malo rozpoznawalne panstwo, o ktorym przecietny Europejczyk zapewne nie jest w stanie powiedziec zbyt wiele. Grzebiac w pamieci moze uda nam sie przypomniec kilka faktow historycznych takich jak ten, ze bylo to pierwsze panstwo katolickie na swiecie czy rzez Ormian na przelomie XIX i XX w. No i stolica jest Erewan. Azerbejdzan brzmi natomiast najbardziej egzotycznie z calej trojki i oprocz mglistego pojecia gdzie lezy ten kraj, przed samym wyjazdem nie bylem w stanie nic o nim powiedziec. Wiedza zostala jednak uzupelniona przed podroza bogatszy o nia wybralem sie w dwu miesiecznego tripa po Zakaukaziu. Ale najpierw krotko o przygotowaniu do wyjazdu. Dojazd. Do niedawna do Gruzjj latal z Polski tylko LOT, ale od maja biezacego roku stale polaczenia z Gruzja (lotnisko przy Kouatisi) z Katowic i Warszawy otworzyl WizzAir. Jesli dobrze trafimy, mozemy upolowac bilet w dwie strony w cenie 200-300zl plus oplata za bagaz, ktora moze wyniesc nawet drugie tyle. Jesli ktos nie lubi latac tudziez cierpi na brak gotowki, moze wybrac droge ladowa przez Turcje. Do pokonania komunikacja publiczna lub autostopem wg preferencji. Podroz powinna zajac nie wiecej niz 3-5dni. Inna trasa moze byc droga przez Ukraine (tanie pociagi) i Rosje (wiza i zaproszenie), ale o tej z braku doswiadczenia nie moge powiedziec nic wiecej. Alternatywnym (i ciekawym) sposobem dotarcia do Gruzji moze byc prom UKR Ferry z Odessy lub Korczi na Ukrainie do Poti - ceny biletow zaczynaja sie od 140USD w jedna strone. Wizy. Gruzja i Armenia zniosla obowiazek wizowy - wjezdzamy na pieczatke w paszporcie. Problemem jest Azerbejdzan, ktory do uzyskania wizy w Warszawie wymaga zaproszenia. Zaproszenie mozna zalatwic przez agencje turystyczne, ale jest to bardzo drogie. Kiedys bez zaproszenia mozna bylo podobno dostac wizy w Tbilisi, ale jest to juz nieaktualne. Podobnie w Tabrizie i Teheranie. Wize mozna natomiast bezproblemowo dostac w malym konsulacie Azerbejdzanu w Batumi (Gruzja). W konsulacie pracuje przemily Pan, wielce zajety gra w pasjansa, ktory nie robi zadnych problemow z powodu braku listu zapraszajacego. 30 dniowa wiza jednokrotnego wjazdu kosztuje 150 lari czyli okolo 300zl. Wize do Abchazji mozemy zalatwic mailowo, wysylajac aplikacje wraz ze skanem paszportu na adres podany na stronie ministerstwa. Wize odbieramy w ministerstwie w stolicy Abchazji. Wize do Republiki Gornego Karabachu mozemy dostac w ambasadzie w Erewaniu, koszt 30 dniowej wizy to 10USD. Przy planowaniu podrozy bardzo wazna jest kolejnosc odwiedzanych panstw. Z wiza RGK w paszporcie zostanie nam odmowiony wjazd do Azerbejdzanu, z wiza Armenii musiny liczyc sie ze szczegolowa kontrola przez pogranicznikow. Wjazd do Gruzji przez Rosje i Abchazje zostanie potraktowany jako nielegalne przekroczenie granicy i prawdopodobnie skonczy sie aresztowaniem. Osetia Poludniowa jest niedostepna dla turystow. Pieniadze. Najlepiej wziac ze soba dolary lub euro (dolar ma nieznacznie lepszy kurs) i przygotowac sie na balagan w portfelu jesli planujemy odwiedzic wszystkie kraje, waluta Gruzji jest liar, Armeni i RGK dram, Azerbejdzanu manat, a w Abchazji chlopacy uzywaja rosyjskich rubli. Tyle na dzisiaj. Uciekam na nocny pociag do Tbilisi. Do uslyszenia!
Oszacowanie budżetu na wyjazd było dla nas o tyle trudne, że jechaliśmy po raz pierwszy na dłużej niż 2 tygodnie, a do tego od razu do kilku krajów. Ale nasze założenia finansowe się sprawdziły. Ba! Nawet wydaliśmy mniej niż zakładaliśmy! Najpierw chciałabym nas trochę scharakteryzować. Gdybyśmy mieli określić siebie w podróży wg następującej skali: 1 – tylko autostop, namiot, najtańsze jedzenie i w ogóle podróż za grosze, oby tylko podróżować najlepiej cały czas! 2 – podróżujemy dość tanio, głównie stopem, mamy też namiot, jedzenie przyrządzamy sami albo jemy w tanich lokalnych knajpkach, ale jeśli chcemy czegoś spróbować, to sobie to po prostu zafundujemy, nie jesteśmy sknerusami 3 – najlepiej, żeby standard noclegu był taki jak w domu, podróżujemy własnym samochodem albo lokalnym transportem, jemy w knajpkach i restauracjach 4 – samochód można zawsze wynająć, standard ma być lepszy niż w domu, a jedzenie porządne, w końcu na wakacjach ma się odpocząć od szarej rzeczywistości 5 – jak szaleć, to szaleć! to zdecydowanie jesteśmy numerem 2. Swój budżet wyliczyliśmy wg pewnego schematu, który opracowaliśmy na podstawie kilkuletniego (już?) doświadczenia w podróżach dalszych, bliższych, dłuższych i krótszych. Samemu schematowi poświęcę odrębny wpis, a teraz już konkrety. Budżet podzieliliśmy na dwie grupy, a te na cztery podgrupy: 1. przed wyjazdem zakup rzeczy potrzebnych na wyjazd ten i kolejne (np. ciuchy, plecaki, sprzęt foto, członkostwo w Wizzair Discount Club) zakup rzeczy potrzebnych na konkretnie ten wyjazd (np. kosmetyki, jedzenie, ubezpieczenie, bilety lotnicze, mapy, przewodnik itp.) 2. w trakcie wyjazdu koszty, których na pewno nie unikniemy (np. wejściówki albo przejazdy taksówką czy busem do niedostępnych miejsc) średnie koszty życia na dzień na osobę, czyli to, gdzie można najwięcej zaoszczędzić (w tym będą noclegi, przejazdy, zakupy i inne niespodziewane wydatki) Poniżej podajemy uproszczony przelicznik walut, którym się kierowaliśmy przy układaniu budżetu (zawsze zaokrąglamy do góry): 1 gruzińskie lari (GEL) ~ 2 pln (dokładnie w chwili pisania tego postu 1,94 pln, przed wyjazdem był bardzo podobny) 1000 armeńskich dram (AMD) ~ 8 pln (7,93 pln) 1 turecka lira (TRY) ~ 2 pln (1,58 pln) – w tym przypadku zawyżyliśmy dużo do góry, żeby było łatwiej liczyć 1 dolar amerykański (USD) ~ 3,30 pln (3,24 pln) Kurs walut przed wyjazdem sprawdzamy zawsze na stronie PS. Do Gruzji i Armenii bardziej opłaca się wziąć dolary niż euro – jest lepszy kurs. A teraz nasze założenia budżetowe w cyferkach: 1. przed wyjazdem sprzęt potrzebny na wyjazd ten i kolejne: tego właściwie nigdy nie liczymy do kosztów wyjazdu – co jakiś czas sprawdzamy swój sprzęt i ewentualnie uzupełniamy go z budżetu, który ustalamy na początku roku, ale wspomniałam o nim, żeby uprzedzić pytania o właśnie te rzeczy zakup rzeczy potrzebnych na konkretnie ten wyjazd: 1680 pln; w skład wchodzą: – kosmetyki, jedzenie, mapy i przewodnik: ok. 400 pln – ubezpieczenie na 40 dni dla dwóch osób w Warcie: 580 pln – bilety lotnicze w Wizzair Warszawa-Kutaisi dla dwóch osób + 1 duży bagaż podręczny + bagaż rejestrowany: 700 pln 2. w trakcie wyjazdu po zaplanowaniu, co chcemy zwiedzić, przygotowaliśmy na ten cel 1000 pln (szczegóły za chwilę) Po przeanalizowaniu cen w Gruzji, Armenii i Turcji, a także wzięciu pod uwagę, że będziemy jeździć głównie autostopem i poza miastami spać w namiocie, przyjęliśmy, że 15$ na osobę na dzień to wystarczająca kwota (komu się nie chce liczyć powiem tylko, że to wychodzi 100 złotych za dzień / parę). Ponieważ byliśmy elastyczni, a nasz wyjazd miał trwać do 40 dni, to część pieniędzy mieliśmy przy sobie, a pozostałą część wypłacaliśmy. Dużo wcześniej już czytaliśmy o Gruzji i Armenii i zaplanowaliśmy, co mniej więcej chcemy zobaczyć. Na miejscu oczywiście życie weryfikowało nasze plany i czasem z czegoś rezygnowaliśmy, a w ogóle to okazało się, że w wielu miejscach respektowana jest karta studencka ISIC. Poniżej nasze przedwyjazdowe założenia (ceny podane obok atrakcji są za jedną osobę bez zniżki; ceny w nawiasie są po uwzględnieniu zniżki studenckiej za osobę): 1. Gruzja (400 pln przeznaczyliśmy, ale w sumie wyszło 180 pln) – Jaskinia Prometeusza 6 GEL (3 GEL) – Muzeum Stalina w Gori 15 GEL (10 GEL) – Muzeum Narodowe w Tbilisi 5 GEL (1 GEL) – Galeria Narodowa w Tbilisi 5 GEL (1 GEL) – taxi w Mcchecie 20 GEL – po wynegocjowaniu zapłaciliśmy 15 GEL – taxi do Davit Gareji 50 GEL – jechaliśmy z Paulą i Dawidem, których poznaliśmy w Tbilisi, i po negocjacjach zapłaciliśmy po 15 GEL na parę! 🙂 – skalne miasto w Wardzi 3 GEL (1 GEL) – marszrutka Tbilisi – Kazbegi 10 GEL (w jedną stronę) – Muzeum Historyczne w Kutaisi 3 GEL 2. Armenia (150 pln przeznaczyliśmy, ale wyszło 100 pln) – świątynia w Garni 1000 AMD – Muzeum Manuskryptów w Erywaniu 1000 AMD (200 AMD) – Muzeum Historyczne w Erywaniu 1000 AMD – Galeria Narodowa w Erywaniu 800 AMD – Twierdza Erebuni w Erywaniu 1000 AMD – ruiny katedry w Zwartnoc 700 AMD – kolejka linowa do monastyru Tatev 4000 AMD 3. Turcja (przeznaczyliśmy 400 pln, ale wyszło 290 pln) – wiza 20$ – taxi do Ani 90 TRY – wstęp do ruin miasta Ani 5 TRY – bus do Nemrut Dağı 10 TRY – wstęp do Nemrut Dağı 6,50 TRY Sumując wszystkie wejścia bez zniżek (oczywiście licząc x2) i przejazdy, których nie uniknęlibyśmy, założyliśmy, że 1000 pln (dokładnie wychodziło mniej, ale zawsze dorzucamy jakiś gratis na wszelki wypadek) musimy mieć ze sobą. W efekcie i tak wydaliśmy tylko 540 pln (kilka miejsc z tej listy odpuściliśmy, np. Nemrut Dağı w Turcji, muzeum w Kutaisi, a w Erywaniu byliśmy tylko w Muzeum Manuskryptów). Tak naprawdę najwięcej udało nam się zaoszczędzić w Gruzji (założyliśmy 400 pln, a wydaliśmy ok. 180 pln). Głównie dzięki karcie ISIC. Niesamowite jest to, że respektują ją naprawdę wszędzie! Więc każdemu, kto jeszcze jest studentem (bez względu na wiek), polecam przed wyjazdem do Gruzji wyrobienie sobie karty ISIC. W końcu to tylko 24 złote! 🙂 Natomiast jeśli chodzi o dniówkę, to po powrocie okazało się, że wydawaliśmy mniej, niż założyliśmy. Zamiast 100 pln / dzień / parę wyszło nam średnio około 85 pln / dzień / parę. Czyli w ciągu 30 dni wydaliśmy 2560 pln. A teraz czas na podsumowanie kosztów, które ponieśliśmy: 1. bilety + niezbędne rzeczy + ubezpieczenie ~1680 pln 2. zwiedzanie ~ 570 pln 3. wydatki codzienne w podróży ~ 2560 pln Czyli razem: 4810 pln / 2 osoby / 30 dni To znaczy, że tydzień za osobę kosztował mniej niż 600 pln. Można? Można! A teraz przydatne info dla tych, którzy zamierzają się tam wybrać prędzej czy później. Jeszcze tylko przypomnę, żeby nie szukać: 1 gruzińskie lari (GEL) ~ 2 pln 1000 armeńskich dram (AMD) ~ 8 pln Ceny jedzenia i w Gruzji, i w Armenii są troszkę niższe od polskich. wino – ok. 4 lari chleb – 0,7 lari piwo 2 litry – 5 lari woda 1,75 l – 0,75 lari średniej wielkości melon czy arbuz – ok. 2 lari lody na patyku (najlepsze na armeński upał :D) – 200 dram Średnio za zakupy w supermarkecie, kiedy uzupełnialiśmy swoje zapasy (np. w jogurty, konserwy, wodę, chleb, słodycze, a na wieczór jakieś winko lub piwko) płaciliśmy ok. 30-60 złotych. Oczywiście weźcie pod uwagę, że to były zakupy na kilka (4-5) najbliższych dni i dla dwóch osób od razu. Ceny kosmetyków są podobne, chyba że mowa o kosmetykach do opalania. Albo po. Te wszędzie są droższe niż u nas. Paczka papierosów – 2-3 lari W restauracjach i knajpkach ceny w Gruzji są zbliżone do naszych, a w Armenii raczej trochę niższe. W Tbilisi na starym mieście za 3 dania, piwo i coca-colę – 20 lari W Signagi w genialnej knajpce za wodę, chaczapuri po adżarsku i chinkali – 13 lari W tej samej knajpce sprite’a, chaczapuri na szaszłyku i chaczapuri po adżarsku – 26 lari W Erywaniu za 2 gyrosy i 2 coca-cole – 3000 dram W Erywaniu w kaukaskiej knajpce za chinkali i 2 dania makaronowo-mięsne (tak wielkie, że ledwo zjadłam 1/3 swojej porcji…), a do tego piwo – 5000 dram McDonald’s się z tego jest 2x drożej niż u nas. Ale to nie dziwne, w całym kraju jest tylko 5 Maców (pierwszy otwarto dopiero w 2010 roku), które w większości przyciągają rosyjskich turystów. W Batumi za powiększony zestaw BigMac + 2 czizburgery i duże frytki zapłaciliśmy 20 lari!!! Zachciało się, to trzeba płacić… Transport jest bardzo tani. Np. marszrutką z Tbilisi do Kazbegi (150 km) to tylko 10 lari w jedną stronę (20 pln). Wszelkie przejazdy podmiejskie, np. Tbilisi – Mccheta albo Kutaisi – Gelati to 1 lari. Przejazd metrem w Tbilisi to 0,5 lari. Przejazd marszrutką lub trolejbusem w Erywaniu to 100 dram. Przejazd marszrutką z Erywania do Eczmiadzynu / Garni to 300 dram. Taksówek lepiej unikać, bo gruzińscy taksówkarze to starzy wyjadacze. Jeśli jednak nie ma innej opcji (np. do Davit Gareji) to trzeba się targować! Gruzini są w gorącej wodzie kąpani i czasami zejdą z ceny tylko po to, żeby nie dać zarobić swoim kolegom. A poza tym i tak większość drogi jadą na wyłączonym silniku, żeby zaoszczędzić. 😛 Wynajem samochodu to koszt od 30$ wzwyż w sezonie. Ale żeby przecierpieć jazdę na gruzińskich drogach i mieć przy sobie cały tobół, dobrze jest wynająć jakiś samochód terenowy (tutaj nawet lokalni jeżdżą ładami 4×4), a to już koszt co najmniej 80$ / dzień. Paliwo jest trochę tańsze niż u nas, ale szału nie ma. 1 litr to ok. 4 złote. W Gruzji jest taniej niż Armenii, ale przyznam, że nie mieliśmy okazji jakoś bardzo się temu przyglądać. Dlatego, że w Gruzji nikt z nami nie tankował, a w Armenii jak tankowali to gaz. W Armenii na każdym kroku są wielkie stacje tylko z gazem. Muszą być wielkie, bo gaz jest tam bardzo tani, a tankowanie zajmuje tyle, co przygotowanie i wypicie jednej kawy (dlatego właśnie wszyscy tam piją kawę), czyli ok. 20 minut. Nawet do pół godziny. Więc jak już zjedzie się kilkanaście samochodów, to trzeba je gdzieś pomieścić. Niemcy, z którymi jechaliśmy, myśleli, że to myjnie samochodowe. 😛 Ceny noclegów zależą oczywiście od standardu, w jakim chcemy spać. My nocowaliśmy w najtańszych hostelach, gdzie czasami na łóżku zamiast materaca były deski przykryte dwoma kocami, za co płaciliśmy 10 lari / osobę. W Armenii najniższe ceny to ok. 5000 dram / osobę. Najczęściej jednak spotyka się hostele odpowiednio za 20-25 lari i ok. 7 000-10 000 dram / osobę / noc. W Armenii w 90% hosteli w cenę wliczone jest śniadanie, w Gruzji nie. Podane ceny są za pokoje wieloosobowe. Łatwo się domyślić, że jeśli ktoś chce więcej prywatności, to odpowiednio więcej zapłaci, bo nawet 30 lari i 20 000 dram. A w hotelach jeszcze więcej. Ale tym, co jeszcze nie mieli okazji spać w hostelach po taniości, polecamy dormitoria, bo wtedy można spotkać naprawdę ciekawych ludzi z całego świata! U nas był to przekrój od Salvadoru przez Francję, Włochy, Niemcy, Polskę, Szwecję, Izrael, Turcję, Iran aż do Sri Lanki. 😉 We wszystkich noclegowniach (nawet najtańszych guesthousach) jest WI-FI. Batumi pozostaje dla nas cenową tajemnicą. Byliśmy tam tylko przez 2-3 godziny, żeby zobaczyć jak wygląda. To takie gruzińskie Międzyzdroje. Uciekliśmy stamtąd jak najszybciej. Ale jesteśmy pewni, że jest tam drożej niż w Tbilisi. gruzińskie lari Jeśli ktoś uważa, że nie umiałby spać w namiocie i podróżować stopem (nie wszyscy są w stanie się przełamać i rozumiemy to), czyli wg naszej skali zdecydowanie uważa się za numer 3, to też ciągle jeszcze może pojechać do Gruzji i Armenii za niewielkie pieniądze. Na dzień za osobę można szykować już 75 złotych + wejściówki na to, co chcemy zwiedzić. Razem z przelotem nie powinno wyjść więcej niż 2000 złotych za 7-10 dni. Taniej jest oczywiście przed i po wakacjach (chociaż w górach jest dużo chłodniej). Dla porównania najtańsze wycieczki objazdowe po tym regionie z polskim biurem podróży to koszt około 3 tysięcy złotych i więcej. Ceny rosną, to trzeba przyznać. Z Europy do Gruzji przyjeżdża coraz więcej turystów, a turyści to przecież kasa. Chociaż Armenia jeszcze nie jest tak łatwo dostępna (chyba że Wizzair i tu będzie latał). Jednocześnie spadają ceny noclegów, bo rośnie konkurencja. Gruzja szybko staje się drugą Chorwacją. Saakaszwili od początku był nastawiony na turystykę i turystów z Zachodu i widać to po odrestaurowanych miastach i miasteczkach (Tbilisi, Batumi, Signagi), a także bardzo zadbanych atrakcjach turystycznych. Armenia wciąż jeszcze jest naturalna, a przede wszystkim nie przyjeżdża tam tylu Polaków, co do Gruzji. Więc jeśli macie jechać, to teraz. Kaukaz Południowy to świetny kierunek na swoją pierwszą „dalszą” podróż z plecakiem i podszkolenie rosyjskiego! 😉 armeńskie dramy
Gruzja traci status lidera demokracji na Kaukazie Południowym – martwi się serwis Gruzja-online. Do tej pory była latarnią demokracji i jasno świeciła na tle regionu – wszak, co tu kryć, konkurencja nie była jakaś szczególna. Gruzińscy dziennikarze porównali jednak oświadczenia Departamentu Stanu USA po wyborach prezydenckich w Gruzji i parlamentarnych w Armenii. Oba oczywiście nie są długie i zwyczajowo sporo w nich ładnie brzmiących, okrągłych formułek. Na więcej dwa małe kraje liczyć chyba nie mogą. O ile oświadczenie na temat Armenii pełne jest pochwał, że wybory były konkurencyjne i kandydaci mogli się prezentować bez przeszkód, o tyle opublikowane wcześniej oświadczenie dotyczące Gruzji zawiera obawy na temat nadużywania administracji państwowej, słynnego adminresursu, w celu wsparcia konkretnego kandydata. Oczywiście nic nie dzieje się z dnia na dzień. Gruzja, mimo politycznej walki, jakoś się rozwija – ma zresztą ku temu więcej możliwości. Armenia musi dopiero odrabiać straty. A jest tego sporo. 13 grudnia odbyło się posiedzenie rządu Armenii – jeszcze starego, jeszcze z Paszinjanem jako premiera, ale de facto już nowego – powyborczego. Nikol wymienił najważniejsze zadania dla swojego gabinetu. Przede wszystkim ściągnięcie zagranicznych inwestycji – Armenia cierpi na ich brak. „Nie chcę słyszeć o żadnych przypadkach, że jakiś urzędnik robi inwestorom kłopoty” – mówił premiera i zapowiadał maksymalne uproszczenie procedur. Jak już się pojawi kapitał – Ormianie mają go zużyć na technologiczny rozwój kraju – zwłaszcza w dziedzinie przemysłu zbrojeniowego. Tym bardziej że Paszinjan chce, aby Armenia w ciągu 5 lat wygospodarowała aż 2,5 mld dol. na zbrojenia, na polepszenie warunków służby. Na razie tych pieniędzy nie ma – trzeba ich szukać. Była też mowa o szkolnictwie i służbie zdrowia. Znalezienie pieniędzy na to wszystko nie wydaje się łatwe. Oligarchowie nie spieszą się ze zwracaniem pieniędzy do kasy państwowej. To znaczy padają deklaracje – ale mowa o milionach dolarów, podczas gdy prawdopodobnie skradziono miliardy. Armenię czeka wiele zmian w codziennym życiu – ot, chociażby taka drobnostka jak kasy fiskalne. Paszinjan zapowiedział bezwzględne ich wprowadzenie, a to może nie spodobać się wielu drobnym sklepikarzom i handlarzom. – Oni chcą, żeby już wszystko było zgodnie z prawem – żalił mi się znajomy drobny przedsiębiorca na tamtejszy urząd skarbowy, który z werwą przystąpił do licznych kontroli. – I OK, popieram, ale ja jeszcze nie stanąłem na nogi. Daliby jeszcze normalnie popracować. Nie chodzi więc tylko o prawo i procedury, ale też o mentalność. Jeśli Paszinjan źle rozegra partię z oligarchami i ludzie będą mieli poczucie, że to oni płacą za reformy, a „tamtym” znów się upiekło, sympatia dla rewolucji może szybko stopnieć i o przegonieniu Gruzji nie będzie co marzyć.
lezy na nim gruzja i armenia