Ciąża w tym wieku obarczona jest dużym obciążeniem dla matki i dziecka, np. ryzyko poronień wynosi aż 50%. Wiele kobiet w okresie menopauzalnym – obserwując zanikanie miesiączki – jest przekonana o wygaśnięciu jajników i zbyt szybko decyduje się na odstawienie antykoncepcji. Taka późna ciąża jest dla nich zaskoczeniem. Późna ciąża to ryzyko, czyli jakie wiążą się z nią zagrożenia? Kobiety decydujące się na późne macierzyństwo są przez ginekologów traktowane w specjalny sposób. Najczęściej konieczne jest częstsze zgłaszanie się na wizyty kontrolne. Zlecane są badania prenatalne. Aleksandra Iwańczuk. 30.09.2023 16:52. Została mamą mając 66 lat. Wiele osób krytykowało jej decyzję o późnym macierzyństwie (Facebook) Adriana Iliescu, znana pisarka, poświęciła większość swojego młodego życia na rozwijanie kariery zawodowej. W młodości, jako ambitna i zdeterminowana kobieta, skupiła się na swojej pracy W ostatnich latach aż czterokrotnie wzrosła liczba kobiet, które po 40. roku życia podejmują decyzję o posiadaniu potomstwa. Panie w średnim i starszym wieku, choć są świadome zagrożeń i niebezpieczeństw związanych z późnym macierzyństwem, decydują się na ciążę. O czym trzeba pamiętać oczekując dziecka w dojrzałym wieku? Może zajść w ciąże. Dopóki kobieta jajeczkuje , może zajść w ciąże. Niestety przez taką ciąże może wyniknąć wiele komplikacji i zagrożeń dla matki i dziecka. Ciąża w tak późnym wieku zwiększa ryzyko chorób genetycznych. melodi tangga nada gitar do re mi. Toczeń – jest przewlekłą chorobą autoimmunologiczną która w 90% dotyczy kobiet. Układ immunologiczny zapewnia przeciwciała które chronią nas przed wirusami bakteriami i innymi szkodliwymi mikroorganizmami. W przypadku tocznia dochodzi do ataków własnych komórek przez przeciwciała, to może powodować stan zapalny wielu narządów w tym nerek, skóry, stawów, serca i komórek krwi. Zapalenie może prowadzić do przewlekłego bólu, uszkodzenia nerek i uszkodzenia narządów wewnętrznych Wielu chorych po 4 miesiącach w przebiegu tocznia notuje trwałą remisję po zastosowaniu protokołu DLS → czytaj więcej Toczeń jest chorobą przewlekłą która pojawia się i przechodzi dając zaostrzenia oraz remisje. Większość ludzi cierpi na łagodne objawy tocznia i po okresach zaostrzenia przychodzi remisja. Do najczęstszych objawów należą – zmęczenie, gorączka, wysypka, bóle stawów, obrzęki, wypadanie włosów, nadwrażliwość na światło i szybka utrata masy ciała. Po zaostrzenia objawów najczęściej przychodzi remisja. W wielu przypadkach dochodzi do zajęcia płuc oraz nerek. Istnieją cztery główne typy tocznia należą do nich Toczeń rumieniowaty układowy – jest to najbardziej powszechna postać tocznia ma negatywny wpływ na wątrobę, nerki, skórę, stawy oraz naczynia krwionośne przebieg choroby jest nieprzewidywalny. Zaostrzenia pojawiają się na przemian z remisjami Toczeń rumieniowaty ogniskowy – ten typ tocznia wpływa przede wszystkim na skórę powodując czerwone zmiany głównie na twarzy i uszach oraz głowie. Występuje u 10% pacjentów. Toczeń polekowy – może wystąpić u pacjentów przyjmujących niektóre leki takie jak leki na nadciśnienie oraz choroby serca czy antybiotyki. Gdy podawanie leku jest zatrzymane objawy choroby ustępują. Niektóre objawy tocznia polekowego pokrywają się z objawami tocznia rumieniowatego. Należą do nich bóle mięśni, bóle stawów, objawy grypopodobne, zapalenie błony surowiczej Najnowsze badania dowodzą, iż L-formy bakterii są przyczyną choroby Ogólnoustrojowy toczeń noworodków – jest to bardzo rzadkie schorzenie występujące u dwóch procent dzieci rodzonych przez kobiety które mają toczeń. Przeciwciała mogą przenikać przez łożysko i powodować stan zapalny skóry lub zmiany u serca dziecka. Dziecko zwykle rodzi się zdrowe ale w pierwszych tygodniach życia może pojawić się u niego wysypka. Toczeń zwykle ustępuje pomiędzy 3-6 miesiącem życia. Ciężkie przypadki tocznia noworodkowego mogą powodować problemy z sercem w tym wrodzony blok serca. Objawy tocznia podczas ciąży Toczeń może wykazywać zaostrzenia w szczególnie w trzecim trymestrze ciąży. Natomiast w całej reszcie przebu ciąży toczeń może mieć łagodny przebieg dając najczęstsze objawy takie jak zapalenie stawów, wysypka oraz zmęczenie. Ważne jest rozróżnienie tocznia od normalnych zmian w organizmie które regularnie występują w czasie ciąży. Na przykład ból stawów może być spowodowany nie tylko przez ciążę ale przez wzrost wagi oraz przesunięcie środka ciężkości. Bardzo często wraz ze wzrostem wagi dochodzi do drastycznego wypadania włosów u kobiet po porodzie chociaż utrata włosów jest jednym z objawów aktywnego tocznia w przypadku ciąży jest to najprawdopodobniej spowodowane hormonami. Powikłania toczeń podczas ciąży Kobiety z toczniem w czasie ciąży są narażone na ryzyko rozwoju pewnych komplikacji. Jeśli kobieta zajdzie w ciąże podczas gdy toczeń był w aktywnej fazie komplikacje są o wiele bardziej prawdopodobne: 1. Stan przedrzucawkowy – około 13% kobiet z toczniem cierpi z powodu wysokiego ciśnienia krwi oraz mają białko w moczu. Objawy te wskazują na poważny stan zwany przedrzucawkowym i wymaga natychmiastowego leczenia. Stan przedrzucawkowy wpływa na 3 do 9% kobiet w ciąży i kobiet cierpiących na choroby nerek związane z toczniem rumieniowatym (zapalenie nerek), stanowią grupę wysokiego ryzyka stanu przedrzucawkowego. 2. Poronienia – około 25% ciąż kończy się poronieniem w przebiegu toczniem. 3. Poród przedwczesny – około 25% dzieci urodzonych przez matki z toczniem są to wcześniaki. Przyczyną przedwczesnego porodu jest nie tylko sama choroba ale i leki. które są powszechnie stosowane w leczeniu tocznia. 4. Naruszenie wzrostu płodu – dzieci matek z toczniem są narażone na większe ryzyko wewnątrzmacicznego opóźnienia wzrostu co oznacza, że dziecko może być znacznie mniejsza niż oczekiwano. Lekarz może zdiagnozować zaburzenia płodu za pomocą ultradźwięków. Wewnątrzmaciczne zahamowanie wzrostu występuje u około 15% ciąż z toczniem. 5. Tworzenie skrzepowy w łożysku – u niektórych kobiet podczas ciąży, toczeń tworzy przeciwciała, które prowadzą do tworzenia się skrzepów krwi (skrzepy) w łożysku. Te skrzepy utrudniają prawidłowy wzrost i funkcjonowanie łożyska. Gdy dziecko potrzebuje niezbędnych składników odżywcze pobieranych przez łożysko, obecność w nim skrzepów krwi może spowolnić wzrost dziecka. Około 5% dzieci urodzonych przez matki z toczniem również cierpi na toczeń. Jest to spowodowane obecnością przeciwciał anty-ro i anty-la u noworodków które przedostały się do nich przez łożysko matki. Zazwyczaj toczeń noworodkowy ustępuje do 6 miesiąca życia. Istnieje większe prawdopodobieństwo, że u dziecka z toczniem noworodkowym w późniejszym okresie życia rozwinie się toczeń rumieniowaty. W niektórych przypadkach dziecko może urodzić się z wadami serca, jednak jest to wada uleczalna, Jeżeli kobieta urodziła dziecko z toczenim noworodkowym prawdopodobieństwo, że i następne dziecko będzie miało tą chorobę wynosi około 25%. Badania dla kobiet w ciąży z toczniem W jaki sposób dbać o ciążę w czasie tocznia? Toczeń jest uważany za chorobę wysokiego ryzyka u kobiet w ciąży dlatego kobiety będą musiały mieć ściśle monitorowane zdrowie oraz będą musiały bardzo często odwiedzać lekarza. Najczęściej wykonuje się następujące badania: – badania krwi – badając krzepliwość krwi – regularne pomiary ciśnienia krwi w celu sprawdzenia kobiety pod kątem nadciśnienia indukowanego przez ciążę – badanie moczu w celu wykrycia śladowych ilości białka – USG w celu monitorowania rozwoju dziecka – badanie Dopplera aby upewnić się czy istnieje prawidłowy przepływ krwi przez pępowinę szczególnie w trzecim trymestrze ciąży – monitorowane płodu by sprawdzić czy puls dziecka jest prawidłowy i czy nie istnieje oznaka bloku serca u dziecka zwykle spowodowanych przez przeciwciała Czy mogę zażywać leki w czasie ciąży? Jeżeli nie wystąpiło u ciebie zaostrzenie w trakcie tocznia które uderzyło na stawy możesz przyjmować niesteroidowe leki przeciwzapalne takie jak Ibuprofen. Jednak w przypadku ciąży lekarz nie zalecać stosowania tych leków. W przypadku ciąży która jest młodsza niż trzeci trymestr szczególnie w trzecim trymestrze ciąży stosowanie leków niesteroidowych przeciwzapalnych może być toksyczne dla dziecka. Kortykosteroidy mogą być stosowane miejscowo w postaci maści w celu leczenia wysypki oraz wewnętrznie lub w iniekcji najczęściej. stosowanym kortykosteroidem jest Prednizolon. Jest to bardzo skuteczny lek zmniejszający zapalenie oraz łagodzący ból stawów i mięśni oraz zmęczenie. Należy pamiętać aby nie przekraczać dawki zalecanej przez lekarza. Prednizolon w niskim stężeniu nie przenika przez łożysko więc nie ma ryzyka uszkodzenia płodu w szczególnie w okresie 14 tygodnia ciąży. Stosowanie kortykosteroidów w późniejszych stadiach ciąży może zwiększać ryzyko wystąpienia nadciśnienia oraz cukrzycy spowodowanej przez ciążę. Jednak niektóre kortykosteroidy stosuje się w późnym okresie ciąży w celu przyspieszenia rozwoju płuc dziecka – jeżeli podejrzewa się że dziecko urodzi się przedwcześnie duże stężenia kortykosteroidów przenikają przez łożysko. Leki przeciwmalaryczne są bardzo skuteczne w zmniejszaniu stanów zapalnych i uszkodzenie skóry w przebiegu tocznia. Leki te uważane są za bezpieczne podczas ciąży. Leki immunosupresyjne takie jak myklosporyna oraz azathioprine mogą być również stosowane w okresie ciąży. Inne leki immunosupresyjne antymetabolity i środki cytostatyczne takie jak metotreksat i cyklofosfamid mogą być szkodliwe dla dzieci i nie należy ich stosować w czasie ciąży. Czytaj więcej o toczniu: kocus Dołączył(a) 7 Luty 2020 Postów 12 #21 ja mam 42 lata i staram się o naszego pierwszego maluszka i nie uważam,ze jest za późno,jezeli bedzie mi dane,to zostane mamą,a jak nie to trudno,ale próbujemy Trzymam kciuki żeby w najbliższej przyszłości tuliła swojego maluszka reklama aleksa123 Fanka BB :) Dołączył(a) 25 Październik 2010 Postów 171 Miasto Lublin #22 Urodziłam dziecko w wieku 38 lat, teraz przed 40 jestem w ciąży z następnym. Poprzednia ciąża bez komplikacji, mam nadzieje , że teraz też tak będzie. Osobiście nie znam żadnej mamy która będąc w wieku 35+ urodziła dziecko chore, niestety znam kilka młodszych których dzieci mają jakieś wady. Nie wszystko da się przewidzieć. #23 Ja mam 15 letniego syna ☺ w wieku 39 lat urodziłam córeczkę, która teraz ma 3 latka ☺ i jestem w 22 tyg z kolejną córeczką a mam 42 lata mam juz trochę inne podejście do wielu spraw a to co mówią inni niewiele mnie obchodzi bo jestem szczęśliwa Anisa15 Fanka BB :) Dołączył(a) 31 Sierpień 2019 Postów 705 #24 Dla mnie wiek nie ma znaczenia. Sama jestem późnym dzieckiem ( mama urodziła mnie w wieku 43 lat)Sama teraz oczekuję swojego pierwszego dzidziusia a mam 38 lat ( chociaż wczoraj jedna pani w przychodni stwierdziła, że ja to chyba więcej niż 20 lat nie mam ;-) i jak wszystko pójdzie dobrze mam zamiar starać się o kolejne. A co inni o tym sądzą to mnie to wcale nie interesuje. ewka7777 Fanka BB :) Dołączył(a) 17 Listopad 2019 Postów 159 #25 Trzymam kciuki żeby w najbliższej przyszłości tuliła swojego maluszka Dziękuję aga6 Moderator Członek załogi Dołączył(a) 16 Listopad 2016 Postów 21 072 #26 @meg313 wow. Gratulacje . I nigdy nie doswiadczylas żadnych przykrych docinków z tego powodu? -jezeli można się zapytać oczywiście Wydaje mi się że mamy takie społeczeństwo któremu nie dogodzisz. Ja akurat rodziłam jak miałam 24 i 26 lat, ale nie uważam że 39 to późne macierzyństwo. Nie ma co się przejmować ludźmi tylko robić co nam w duszy gra i co serducho czuje ;-) WeronikaLat Fanka BB :) Dołączył(a) 2 Styczeń 2020 Postów 602 Kasia 77 Gość #28 Cześć .Pierwsze dziecko urodziłam w wieku 23 ,drugie w wieku 36 a obecny miesiąca urodził się gdy skończyłam 42 lata Macierzyństwo w tym wieku to super sprawa mimo niewyspania wszystko jest bardziej pewne siebie i się ponownie bo moja jedynaczką nareszcie ma rodzeństw #29 To nie jest późne macierzyństwo, a raczej powoli staje się normą ciąża w tym wieku Ja co prawda sobie tego nie wyobrażam - mam 34 lata, dzieci 9 i 5 lat i na samą myśl o kolejnej ciąży mam ciarki i nigdy więcej. Tylko u mnie trochę inna sytuacja i gdyby nie fakt, że synek jest chory, to pewnie zdecydowałabym się na trzecie dziecko, a póki co niecierpliwie czekam na pojawienie się maluszków u moich braci reklama #30 Cześć, ja pierwsze dziecko urodzilam w wieku 35, drugie 39, a trzecie 44 A myslalam ze jestem sama w późnym wieku... Troche zdolowana. Bo to moje szóste dziecko a mam 40 lat. Ps. 7tc Coraz więcej kobiet decyduje się na urodzenie dziecka po 35., a nawet 40. roku życia. Czy taka późna ciąża niesie ze sobą więcej zagrożeń zarówno dla matki, jak i dziecka? O problemach późnego macierzyństwa - wywiad z prof. dr. hab. med. Romualdem Dębskim, ginekologiem-położnikiem, endokrynologiem, kierownikiem II Kliniki Położnictwa i Ginekologii CMKP w Szpitalu Bielańskim w Warszawie. Coraz więcej kobiet decyduje się na urodzenie dziecka po 35., a nawet 40. roku życia. Czy taka późna ciąża niesie ze sobą więcej zagrożeń zarówno dla matki, jak i dziecka? Mówi się, że późne owoce są najsłodsze czy taka jest również późna ciąża? A urodzenie dziecka po 40. roku życia kobiety to coraz częstsze zjawisko. Czy to odnosi się również do macierzyństwa? Statystyczna polska mama rodzi pierwsze dziecko w 27. roku życia, ale rośnie liczba kobiet, które myślą o powiększeniu rodziny dopiero po czterdziestce. Co z medycznego punktu widzenia oznacza późne macierzyństwo? ROF. ROMUALD DĘBSKI: Jeśli spojrzeć na problem przez pryzmat biologii rozrodu, trzeba powiedzieć, że optymalny czas na rodzenie dzieci to ten, kiedy kobieta ma 18-20 lat. Patrząc jednak na to zagadnienie realnie, dla wielu kobiet na ciążę jest wtedy za wcześnie. To przecież czas, gdy młode kobiety zdobywają wykształcenie, rozpoczynają pracę zawodową i wcale nie myślą o macierzyństwie. Ale w wielu regionach świata rodzenie dzieci przez kilkunastoletnie dziewczęta jest normą. U nas nie, chociażby ze względu na niesamodzielność społeczno-ekonomiczną. Dlatego szczyt zdolności rozrodczych przypada u nas na okres 20–25 lat. Nie oznacza to jednak, że urodzenie pierwszego dziecka po 25. roku życia niesie ze sobą określoną liczbę zagrożeń. Z medycznego punktu widzenia przyjmuje się, że pierwsza ciąża po 35. roku życia to ciąża późna. O prawdziwie późnym macierzyństwie mówimy, gdy kobieta decyduje się na pierwsze dziecko po 40. roku życia. Jednak trzeba pamiętać, że nie tylko ta pierwsza, ale również kolejna ciąża po czterdziestce jest obarczona znacznie większym ryzykiem powikłań niż te wcześniejsze. Jakie argumenty przemawiają za wcześniejszym rodzeniem? Jest ich wiele. Ale najprostszy: większość kobiet po 40. roku życia jest mniej wydolna fizycznie niż wtedy, gdy miały 20 lat. W związku z tym trudniej im znieść obciążenia, które niesie ze sobą ciąża. Weźmy przykład obciążenia serca. W tygodniu ciąży serce musi przepompować 2-3 litry krwi więcej, co nie pozostaje bez wpływu na kondycję całego organizmu. Często słyszę od pacjentek, że w pierwszej ciąży czuły się doskonale, a teraz, po kilku latach, ciąża je wyraźnie bardziej męczy. Kolejny problem to ten, że u kobiet po 40. roku życia często występują choroby przewlekłe, np. nadciśnienie tętnicze, cukrzyca typu 2, które wpływają na przebieg ciąży i zwiększają ryzyko powikłań. Wreszcie trzeba pamiętać i o tym, że z wiekiem rośnie częstość ciąży mnogiej. Mam pełną świadomość tego, że kobieta, która późno zdecydowała się na dziecko, będzie szczęśliwa, że będzie miała bliźnięta. Ale dla nas, lekarzy, nie ma już tak wielu powodów do radości, ponieważ taka ciąża jest obarczona kilkakrotnie większym ryzykiem powikłań zarówno dla matki, jak i dzieci. Czy rzeczywiście wiek matki decyduje o jakości ciąży? I tak, i nie. Większość ciąż po 40. roku życia kończy się szczęśliwie, ale nie zawsze. Kiedy coś pójdzie źle, nie uda się donosić dziecka, dramat kobiety może być ogromny. Chociażby z tego powodu, że na drugą szansę jest już za późno. To najbardziej dramatyczne sytuacje w położnictwie. Ale późne ciąże mają też swój szczęśliwy koniec. W ubiegłym roku cztery Polki po 50. roku życia urodziły zdrowe dzieci. Nie odmawiam kobietom prawa do rodzenia dzieci po 35. czy 40. roku życia. Ale panie te powinny wiedzieć, że nawet gdy są zupełnie zdrowe, nie cierpią na choroby przewlekłe, ciąża może być nie tylko radosnym oczekiwaniem na dziecko. Do niedawna używano nieeleganckiego określenia „stara pierworódka”, odnoszącego się do kobiet, które pierwsze dziecko rodziły po 30. roku życia. Z punktu widzenia biologii 25 lat to optymalny czas na pierwsze dziecko. Obecnie przeciętny wiek rodzenia pierwszego dziecka to 27-28 lat. Określenia „stara pierwiastka” (nie ma chyba delikatniejszego określenia) używa się w odniesieniu do pań, które pierwszy poród odbywają po 35. roku życia. O kobiecie rodzącej po 40. roku życia mówi się czasem „mama last minute”. Nie lubię tych określeń, ale one funkcjonują i warto wiedzieć, co oznaczają. A bardziej konkretnie? No dobrze. Przede wszystkim o wiele łatwiej zajść w ciążę, mając 20 lat niż wtedy, gdy ma się 40. Innym problemem może być poród. Zwykle po 35. roku życia trwa on dłużej i jest trudniejszy, bardziej obciążający dla kobiety. Jedną z przyczyn jest obniżona elastyczność tkanek, co przekłada się na trudności z rozwarciem szyjki macicy. W położnictwie mówimy wtedy o braku postępu porodu, czyli sytuacji, kiedy wiek kobiety stanowi przeszkodę w urodzeniu dziecka. Koronnym argumentem przeciwko bardzo późnemu macierzyństwu jest większe ryzyko wystąpienia wad chromosomalnych, np. zespołu Downa. Upraszczając – im starsza matka, tym większe ryzyko wystąpienia tej wady. Ok. 30. roku życia ryzyko urodzenia dziecka z zespołem Downa wynosi 1:1000. Nie oznacza to jednak, że dzieci z wadami chromosomalnymi nie rodzą kobiety młode. Co dalej? Po 35. roku życia wzrasta ryzyko zatrucia ciążowego i wystąpienia cukrzycy ciężarnych. Oczywiście umiemy sobie radzić z takimi problemami, dzięki czemu ciąża i poród najczęściej kończą się szczęśliwie. Ale trzeba pamiętać, że nie zawsze możemy zapanować nad powikłaniami. Czy na przebieg ciąży ma wpływ wiek ojca? Na szczęście nie. Zwolennicy późnego macierzyństwa chętnie przytaczają wiek matki Jana Sebastiana Bacha, genialnego kompozytora, który urodził się, gdy miała ona 47 lat. Ale podobno częściej geniusz dziecka łączy się z dojrzałym wiekiem ojca, a nie matki. W organizmie zdrowego mężczyzny stale powstają nowe, pełnowartościowe plemniki, zdolne do zapłodnienia jajeczka. Plemniki tworzą się przez całe życie dorosłego mężczyzny. Plemnik dojrzewa ok. 100 dni. A więc u mężczyzny mającego 40 lat i 3 miesiące plemnik, który może brać udział w zapłodnieniu, powstał, gdy miał on 40 lat. Kobieta rodzi się z określoną liczbą jajeczek i nie ma sposobu, aby zwiększyć ich liczbę. Komórki jajowe powstają w okresie życia wewnątrzmacicznego, więc są starsze niż same kobiety, których wiek liczy się od chwili narodzin. Z wiekiem podlegają one selekcji, dojrzewają i albo powstaje z nich nowe życie, albo giną. Z czasem też komórki jajowe wymagają znacznie większej stymulacji hormonalnej, aby mogły się w pełni rozwinąć. Komórki jajowe, które dojrzewają i owulują u kobiety w wieku 40-45 lat, częściej niż u młodych kobiet mają nieprawidłowości genetyczne. A ryzyko poronień także wzrasta z wiekiem? Tak, i to bardzo wyraźnie. Im większe ryzyko wad chromosomalnych, tym większe ryzyko poronień. Po 40. roku życia kobiety ronią ponad 40 proc. ciąż, po 45. – połowę. Czy dzieci urodzone przez dojrzałe mamy są słabsze, mają niższą wagę urodzeniową? Jeśli w ciąży nie rozwinęła się żadna patologia, dzieci rodzą się zdrowe. Powiem więcej. Dzieci urodzone przez dojrzałe kobiety są zazwyczaj staranniej pielęgnowane, mają stwarzane często lepsze warunki do rozwoju, podobno rzadziej chorują. Wróćmy jeszcze do samego porodu. Powiedział Pan, że u dojrzałej kobiety jest on trudniejszy. Czy panie te rodzą siłami natury, czy też decydują się na cesarskie cięcie? To sprawa indywidualna. Ale statystyki potwierdzają, że u większości takich mam ciążę rozwiązuje się poprzez cesarskie cięcie i ma to swoje uzasadnienie medyczne. Często mamy do czynienia z nieprzygotowaną do porodu szyjką macicy, jej ograniczonymi możliwościami do rozwierania się. Ale trzeba spojrzeć na to jeszcze inaczej. Poród przez cesarskie cięcie jest łatwiejszy do kontrolowania, monitorowania jego przebiegu niż ten odbywający się siłami natury. Poza tym powszechnie uważa się, choć nie jest to do końca prawda, że dzieci, które przyszły na świat poprzez cesarskie cięcie, mają mniej problemów zdrowotnych. Więc panie, które najprawdopodobniej będą rodziły tylko jeden raz po czterdziestce, często naciskają na zakończenie ciąży cięciem cesarskim. Często słyszy się, że późna ciąża odmładza kobietę, odsuwa procesy starzenia się. Czy to prawda? Ciąża nie odmładza biologicznie kobiety. Każda, niezależnie od wieku kobiety, jest dużym obciążeniem, potężnym wysiłkiem dla jej organizmu. Nie chciałbym, aby odczytano to, że jestem przeciwnikiem rodzenia dzieci. Ale nie oszukujmy się, kobieta, która urodzi kilkoro dzieci, ma bardziej wyeksploatowany organizm niż ta, która w ogóle nie rodziła. Jednak to wcale nie znaczy, że jest zdrowsza. Inną sprawą jest psychologiczny aspekt późnego rodzicielstwa. Sam mam 4-letniego syna i kiedy jestem w przedszkolu, wśród młodszych niż ja rodziców, czuję się o wiele młodziej. Nabieram energii, muszę dbać o swoją kondycję, być na bieżąco z nowinkami zabawkarskimi itd. Sądzę, że podobnie odczuwają to kobiety. Często słyszę od swoich pacjentek, że po urodzeniu dziecka czują się spełnione, w pełni kobiece. Rozumiem to i cieszę się razem z nimi. Jednak moje już wieloletnie doświadczenie zawodowe podpowiada, aby namawiać panie do wcześniejszego macierzyństwa, kiedy ciąża nie niesie ze sobą tylu zagrożeń zarówno dla kobiety, jak i dla dziecka. Mieszkanie, kariera zawodowa – to są ważne argumenty, aby nie rodzić dzieci zaraz po skończeniu studiów. Ale lepiej nie odkładać tego w nieskończoność. W biologii, także tej, która nas dotyczy, wszystko ma swój czas i warto z niego korzystać. Badania prenatalne Obecnie w każdej ciąży, niezależnie od wieku, na podstawie badania ultrasonograficznego i czasami oznaczeń biochemicznych powinno się ocenić indywidualne ryzyko wystąpienia wad chromosomalnych. Jeżeli badania te wskazują na wysokie ryzyko, sugeruje się celowość wykonania badania inwazyjnego – amniopunkcji, biopsji kosmówki, w wybranych sytuacjach pobrania próbki krwi dziecka. Ale z drugiej strony prowadziłem wiele ciąż kobiet po 40. roku życia, u których nie było uzasadnienia do wykonywania takich badań. miesięcznik "Zdrowie" 31 odpowiedzi na pytanie: Późna ciąża ja mam 35 lat co prawda nie z mojego wyboru tak pozno jestem w ciazy, ale jak na razie nie narzekam, czuje sie dobrze, maluch rosnie prawidlowo, wiec polecam. Jednak gdybym mogla wolalabym byc w ciazy wczesniej, moze jestem ta szczesciara ktorej sie uda przejsc przez ciaze jak 20-tce i urodzic zdrowe dziecko 🙂 ale czasami mam obawy o zrowie dziecka przede wszystkim. Uwazam ze lepiej rodzic dzieci wczesniej niz pozniej, ze wzgledu na ich zdrowie i ze wzgledu na bycie z nimi jak najdluzej 🙂 mam 32 lata,będę miała 33 jak się dzidzia stwierdzam im kobieta starsza tym ciężej znosi ciążę. Miałam dużo lat kiedy poznałam swojego męża, więc będę mieć jeszcze więcej lat jak zostanę matką. Tak się ułożyło. Wśród moich znajomych sporo osób znajduje swoje drugie połowy po 30. więc dzieci też mają późno. Zamieszczone przez mam 32 lata,będę miała 33 jak się dzidzia stwierdzam im kobieta starsza tym ciężej znosi ciążę. A ja mam 23 lata, jestem w 16 tc mimo to ciągle jeszcze wymiotuję i mam nudności,więc to moim zdaniem prawdą nie jest, że starsza kobieta ciężej znosi wszystko zależy od predyspozycji. W Danii późne macierzyństwo jest zupełnie normalne i spotykam wiele kobiet które są w wieku mojej mamy a mają dzieci w wieku przedszkolnym. Ja mam 32 lata i jest to moja 4 ciąża. Na swoim przykładzie, uważam że ciążę po 30 przechodzi się dużo ciężej. Bycie w ciąży w wieku 25 lat to zupełnie co innego. Zamieszczone przez weeronaW Danii późne macierzyństwo jest zupełnie normalne i spotykam wiele kobiet które są w wieku mojej mamy a mają dzieci w wieku przedszkolnym. Ja mam 32 lata i jest to moja 4 ciąża. Na swoim przykładzie, uważam że ciążę po 30 przechodzi się dużo ciężej. Bycie w ciąży w wieku 25 lat to zupełnie co innego. Popieram. Co ciąża to inaczej.. nam lat nie ubywa niestety:) a ja mam 33lat i to moja 1 ciąża ( w sumie myśłam, zeby dziecko miec jeszcze za 2-3lata ale los niespodziewanie sa zadecydował) i generalnie jakos zleciało błyskawicznie, nie miała mdłości, spotykałam się ze znajomymi, byłam aktywna i nie uważam, zebym ciężko ją znosiła – wręcz nie odczułam tego zbytnio, do niedzieli smigałam autem, snieg mnie dopieror udomowił i przeziębienie. Uważam, ze wiek nie ma za dużego znaczenia, to bardziej indywidulana sprawa. Piszą kobiety, ze ich 4 ciąża po 30 ciężej znieść, no ale jak się juz ma 3 dzieci to jednak one pochlaniają trochę enerrgii – i zupełnie inaczej by mogł być gdyby to była 1 cięża a nie4. Ja mam 35 lat i 2 dzieci. Marzyliśmy o trzecim tak właśnie przed 40. Los zdecydował szybciej jestem w 25 tygodniu I w sumie to najciężej znoszę tą właśnie ciążę, ale ja to przypisuję temu, że mam 2 synów a teraz ma być dziewczynka. Fizycznie mi nie najlepiej, ale psychicznie to teraz jestem bardziej świadoma macierzyństwa niż 10 lat temu. Czuję się spełniona zawodowo, mamy własny dom i czuje taki zwyczajny spokój. Myślę, że mam teraz więcej cierpliwości i ochoty na bycie z dziećmi niż wtedy. Zamieszczone przez magoa ja mam 33lat i to moja 1 ciąża ( w sumie myśłam, zeby dziecko miec jeszcze za 2-3lata ale los niespodziewanie sa zadecydował) i generalnie jakos zleciało błyskawicznie, nie miała mdłości, spotykałam się ze znajomymi, byłam aktywna i nie uważam, zebym ciężko ją znosiła – wręcz nie odczułam tego zbytnio, do niedzieli smigałam autem, snieg mnie dopieror udomowił i przeziębienie. Uważam, ze wiek nie ma za dużego znaczenia, to bardziej indywidulana sprawa. Piszą kobiety, ze ich 4 ciąża po 30 ciężej znieść, no ale jak się juz ma 3 dzieci to jednak one pochlaniają trochę enerrgii – i zupełnie inaczej by mogł być gdyby to była 1 cięża a nie4. do aktywności i ogólnego stanu zdrowia, to uważam że teraz jestem w lepszej formie niż 5 czy 10 lat temu, ważę też duużo mniej niż dawniej i na pewno mojemu kręgosłupowi będzie teraz lżej nosić brzuszek 🙂 ja urodziłam pierwsze dziecko w wieku 27 lat drugie mając 36. Drugą ciążę zniosłam o wiele lepiej, poród szybszy, mimo że to tyle lat różnicy. Poza tym mam teraz więcej cierpliwości do maleństwa. Obie ciąże jak najbardziej planowane. Zamieszczone przez magoa ja mam 33lat i to moja 1 ciąża ( w sumie myśłam, zeby dziecko miec jeszcze za 2-3lata ale los niespodziewanie sa zadecydował) i generalnie jakos zleciało błyskawicznie, nie miała mdłości, spotykałam się ze znajomymi, byłam aktywna i nie uważam, zebym ciężko ją znosiła – wręcz nie odczułam tego zbytnio, do niedzieli smigałam autem, snieg mnie dopieror udomowił i przeziębienie. Uważam, ze wiek nie ma za dużego znaczenia, to bardziej indywidulana sprawa. Piszą kobiety, ze ich 4 ciąża po 30 ciężej znieść, no ale jak się juz ma 3 dzieci to jednak one pochlaniają trochę enerrgii – i zupełnie inaczej by mogł być gdyby to była 1 cięża a nie4. Ja uważam, że to ze względu na wiek moje samopoczucie jest dużo gorsze pojawiły sie dolegliwości ciążowe z którymi wcześniej nie miałam styczności. Piszesz, że dzieci pochłaniają trochę energii – zupełnie nie, moje dzieci (mam ich 2 ) cały dzień są poza domem, jedynym wysiłkiem na jaki mogę sobie pozwolić to przygotowanie obiadu i odebranie dzieci ze szkoły, to chyba nie zbyt wiele. Mam porównanie, wiem jak jest w ciąży w wieku 24 lat, jak w wieku 25 lat + raczkujący malec i w wieku 32 lat 🙂 Zamieszczone przez weeronaJa uważam, że to ze względu na wiek moje samopoczucie jest dużo gorsze pojawiły sie dolegliwości ciążowe z którymi wcześniej nie miałam styczności. Piszesz, że dzieci pochłaniają trochę energii – zupełnie nie, moje dzieci (mam ich 2 ) cały dzień są poza domem, jedynym wysiłkiem na jaki mogę sobie pozwolić to przygotowanie obiadu i odebranie dzieci ze szkoły, to chyba nie zbyt wiele. Mam porównanie, wiem jak jest w ciąży w wieku 24 lat, jak w wieku 25 lat + raczkujący malec i w wieku 32 lat 🙂 Moja siostra jak była w ciąży, miała 22-23 lata i mega dolegliwości ciążowe, pół ciąży przeleżała plackiem, także nie wiem czy to ma związek z ogólne samopoczucie – to chyba bardziej od stanu umysłu zależy niż od wieku 🙂 Może fizycznie nie masz przy dzieciach dużo wysiłku, ale na pewno zajmują Twój umysł – ich choroby, zadania domowe, zakupy dla nich, sukcesy i niepowodzenia szkolne i towarzyskie – o tym wszystkim myślisz, musisz nad tym panować, a to pochlania energię, nawet jak zarządzasz gospodarstwem domowym leżąc w łóżku 🙂 Zamieszczone przez zuzelka83 A ogólne samopoczucie – to chyba bardziej od stanu umysłu zależy niż od wieku 🙂 A moim zdaniem bardziej od hormonów, ogólnych (nieciążowych) chorób matki, ułożenia dziecka, warunków (w jakich matka żyje), a także od wieku Akurat to jak się czujemy będąc w ciąży nie ma nic wspólnego z wiekiem, gdyż każda ciąża przebiega inaczej. To, że te 4lata temu nie miałam żadnych objawów ciążowych nie znaczy, że teraz druga ciąża przebiegnie tak samo (mdłości mam do tej pory). Jestem młodą, zdrową osobą. Jedna w wieku 20lat może przeleżeć całą ciąże a druga 40latka może śmigać jakby nigdy nic. Reguły na to nie ma. Trzeba przejść przez ten stan błogosławiony i cieszyć się swoim upragnionym maluchem. A to w jakim wieku decydujemy się na dzieci zależy od wielu mojego m. starała się prawie 20lat o potomka, urodziła w wieku 44lat. Z kolei brat m.(34l) nie będzie miał w ogóle dzieci, bo nie może już ich mieć, jak mógł to nie chciał. Niektórzy długo muszą dojrzewać psychicznie aby być gotowym na dziecko. W temacie głównym… uogólniając: Młodziutkie kobiety lepiej znoszą macierzyństwo fizycznie (mają więcej siły, więcej werwy), a starsze psychicznie (są dojrzalsze, mają więcej cierpliwości)… Gdybym mogła wybrać, urodziłabym pierwsze dziecko ok. 25 roku życia 🙂 Zamieszczone przez karolakojW temacie głównym… uogólniając:Młodziutkie kobiety lepiej znoszą macierzyństwo fizycznie (mają więcej siły, więcej werwy), a starsze psychicznie (są dojrzalsze, mają więcej cierpliwości)… Gdybym mogła wybrać, urodziłabym pierwsze dziecko ok. 25 roku życia 🙂 Jeśli uogólniając to się podpiszę :p Chlopaki urodzily sie jak mialam 23 lata i całe szczęście:D, Czułam sie super, zadnych komplikacji oprócz wczesniejszego stawiania brzuszka i pod koniec juz zmeczenia. Nie bylo plamien, mdlosci lekkie, wymiotowalam moze ze 2 razy. Do konca pracowalam i jakos czulam sie tak bezpiecznie ( pewnie dzieki hormonom;)). Martwilo mnie jedynie zeby nie urodzili sie za wczesnie co czesto sie zdarza przy bliźniaczej ciazy, i zeby nie okazlo sie ze jednak doszlo do podkradania.. 2 tygodnie po cc jechalam na zakupy ubraniowe:D, nie mialam czasu na lezenie, zajmowalam sie dziecmi, bol fizyczny nie byl taki straszny ale byl..Jednak duzo zalezy od samego człowieka nie od wieku.. Moja mama jest mlodsza np od tesciowej a ma mniej sily, cierpliwosci do dzieci. Taki typ;). Tak sie balam ze dlugo nie zajde w ciaze bo panikara jestem;), chcialam szybko pókii jestem zaraz po studiach, majac czas na przygotowanie sie do pracy jak dzieci pojda do przedszkola.. Gdybysmy odrazu sie nie zdecydowali, mialabym dylemat kiedy jest odpowiedni czas.. Zamieszczone przez zuzelka83 A ogólne samopoczucie – to chyba bardziej od stanu umysłu zależy niż od wieku 🙂 się podpiszę pierwsze dziecko urodziłam mając 28 lat, drugie mając lat 35mimo wieku tą drugą ciążę zniosłam znacznie lepiej, nie maiałm żadnych problemów zdrowotnych, dolegliwości ze strony kręgosłupa, puchnących nóg…etc tryskałam zdrowiem, humorem…. i urodąa w ciązy przytyłam tylko 2,5 kg, wychodząc ze szpitala ważyłam 10 kilo mniej niż przed ciążązdaniem mojego gina powinnam pomyśleć o kolejnej ciązy bo działa na mój organizm zbawiennie Zamieszczone przez weerona Ja mam 32 lata i jest to moja 4 ciąża. Na swoim przykładzie, uważam że ciążę po 30 przechodzi się dużo ciężej. Bycie w ciąży w wieku 25 lat to zupełnie co innego. ja wprawdzie mam dwie ciąże na liczniku ale pierwszą w wieku 25 lat przeszłam z problemami i wizytami w szpitalu co kilka tygodni, drugą w wieku 31 lat bez aż takich jazd, tyle ze mi brzuch twardniał i szpila w biodrach dokuczała 😉 uważam że nie ma reguły, po prostu Zamieszczone przez kasiuniabu Fizycznie mi nie najlepiej, ale psychicznie to teraz jestem bardziej świadoma macierzyństwa niż 10 lat temu. Czuję się spełniona zawodowo, mamy własny dom i czuje taki zwyczajny spokój. Myślę, że mam teraz więcej cierpliwości i ochoty na bycie z dziećmi niż wtedy. Ja mam tak samo 🙂 Mam prawie 37 lat… mam dwóch synów 15 i 17 lat byłam wtedy umęczona i nie świadoma wieku ponad 36 lat urodziłam Olivierka i teraz w pełni cieszę się macierzyństwem i doceniam każdą chwilę spędzoną z przechodziłam ze zwykłymi dolegliwościami ciążowymi a nawet jeszcze lepiej niż 15 czy 17 lat temu 🙂 12Następne » Znasz odpowiedź na pytanie: Późna ciąża Dodaj komentarz Annegret Raunigk (65 lat) oczekuje czworaczków, a już w tej chwili ma trzynaścioro dzieci. Również w Polsce, dzieci zaplanowane przez matki po pięćdziesiątce, rodzą się coraz częściej. Artykuł został opublikowany w POLITYCE w kwietniu 2015 roku. Maria, klientka jednej z warszawskich klinik leczenia niepłodności, ma 54 lata i jest w widocznej ciąży. To jej pierwsze dziecko, chłopczyk. Mówi o nim „dziedzic”. Jest zadowolona nie tylko z opieki lekarzy, ale też ze swojej fizycznej formy i samopoczucia. A o tym, że podczas ciąży, którą można porównać do realizacji ważnego projektu, istotny jest spokój, Marii – od lat na kierowniczym stanowisku – nie trzeba przypominać. No więc jest wyciszona, nie pali, odżywia się zdrowo, skupia na celu, czyli donoszeniu ciąży. Ani przez moment nie traktuje decyzji o ekstremalnie późnym macierzyństwie jako przejawu egoizmu. – Z powodu licznych wyrzeczeń to raczej akt altruizmu – tłumaczy Zofia, 53 lata, w szóstym miesiącu ciąży, klientka gdańskiej kliniki INVICTA. Obie urodzą dzieci, które nie będą miały ich materiału genetycznego, ale geny męża i anonimowych dawczyń komórek jajowych. Młodszych od nich o prawie 20 lat. Dojrzałość do dziecka O takich jak Maria i Zofia niektórzy ginekolodzy mówią: matki menopauzalne albo geriatryczne pierworódki. Z przygotowanego we Włoszech sprawozdania z realizacji ustawy o in vitro w krajach europejskich („Standard w zakresie medycznie wspomaganego rozrodu”) wynika, że 30 proc. sztucznych zapłodnień w Polsce wykonano na 50-latkach. To oficjalne dane, ale jest przecież jeszcze tzw. turystyka reprodukcyjna, napędzana brakiem limitu wiekowego – w Polsce nie ma ustawodawstwa dotyczącego in vitro wykonywanego w prywatnych placówkach, bez refundacji ze strony państwa. Nie ma limitów wiekowych jak w wielu innych krajach Europy, więc kobiety z tych państw przyjeżdżają na sztuczne zapłodnienie właśnie do Polski. Większość z około 50 prywatnych klinik in vitro zajmuje się płodnością klientek do 45 roku życia, Salve Medica z Łodzi rozciąga tę granicę do 49 roku życia, ale w wielu klinikach zależy od relacji pacjentek z lekarzami. Co najmniej kilkadziesiąt matek 50+ rodzi co roku w Polsce. Oficjalnie do prowadzenia pacjentek, które skończyły pięćdziesiątkę, przyznaje się tylko INVICTA. – Lekarz nie ma podstaw prawnych, aby odmówić in vitro kobiecie w późnym wieku. Ale zanim pacjentka zostanie zakwalifikowana do programu, musi przejść szereg badań, które potwierdzą, że może bezpiecznie donosić ciążę – mówi prof. Krzysztof Łukaszuk, kierownik kliniki. Poczęcie dziecka po pięćdziesiątce jest możliwe tylko dzięki dawstwu komórki jajowej albo zarodka. Kobiety w tym wieku nie produkują już własnych komórek jajowych. O tym, że dziecko, które niedługo urodzi, nie ma jej genów, tylko materiał męża i anonimowej dawczyni, 54-letnia Maria stara się dużo nie myśleć. Najważniejsze, że obca gameta połączona z plemnikiem jej męża była młoda i – można powiedzieć – z certyfikatem. Czyli jeszcze na poziomie dawczyni została przebadana pod kątem chorób genetycznych, HIV, żółtaczki, ale też tzw. chorób jednogenowych, czyli np. mukowiscydozy. Również dzięki temu odroczone macierzyństwo Marii ma – już od początku – być bezpieczne i łatwe do skontrolowania. Skupione na celu, czyli osiągnięciu satysfakcji najpierw z prawidłowo donoszonej ciąży, a potem ze zrealizowania się w roli macierzyńskiej, do której wreszcie jest gotowa. Bo właśnie zaliczyła wszystko, co do tej pory oddalało ją od macierzyństwa. Tak jak Zofię z gdańskiej kliniki INVICTA, która przekonuje, że instynkt macierzyński zawsze miała bardzo silny. – Nie zwlekałam. Nie miałam po prostu właściwego partnera, nie było też odpowiednich warunków materialnych i zdrowotnych – tłumaczy. Warunki spełnione przez 54-letnią Marię to: spłacony kredyt mieszkaniowy, zaliczone pięć lat psychoterapii (najpierw grupowa, potem indywidualna), zrealizowane marzenia o podróży dookoła świata. Plus poczucie dojrzałości. Tyle że, patrząc na przekaz płynący z mediów, trudno dziś powiedzieć, czym naprawdę jest ta dojrzałość do dziecka. Jedni utożsamiają ją z instynktem macierzyńskim, który powinien w cudowny sposób dać o sobie znać. Drudzy mówią o gotowości do poświęcenia życia dziecku, kolejni napomykają o rozwoju osobistym, oczytaniu, wykształceniu. To – w połączeniu z nadal mocnym kultem matki Polki – wyjątkowo dezorientuje. W ubiegłym roku średnia wieku pierworódki oscylowała w granicach 30 lat. Ostatnie badania wykazują jednak, że brak dojrzałości do roli matki zgłasza już co trzecia 30-latka. Marzenia i tajemnice Małgorzata Lesińska-Sawicka w swojej nowatorskiej pracy „Socjomedyczne korelaty późnego macierzyństwa” przebadała 179 tzw. starych pierworódek z północno-zachodniej Polski. Większość, zapytana o motywy rodzicielskie, mówiła o wyzwaniu, szansie podniesienia prestiżu społecznego i osobistego. Przyznawały: „Czułam, że brak mi już tylko dziecka”. „Chciałam osiągnąć kolejny etap człowieczeństwa”. „Zaszłam w ciążę, aby mieć komu przekazać swój dorobek”. Aurelia Kurczyńska, psycholog z kliniki INVICTA, słyszy o podobnych powodach zajścia w ciążę. Do tego spora grupa kobiet (w tym również 50+), planując macierzyństwo, jeszcze w fazie prenatalnej wyznacza role i pozycję przyszłych pociech. Często przy matce. – Zdarza się, że kobieta pragnie kolejnego dziecka, bo ma już jedno chore i boi się, że kiedy ona sama będzie wymagała opieki, syn albo córka zostaną sami. Bardzo często wraz z poczuciem upływającego czasu wzrasta lęk przed samotnością. Panie mają nadzieję, że – kiedy się zestarzeją – dziecko będzie im towarzyszyć i pomagać – przyznaje Aurelia Kurczyńska. Krystyna (54 lata, 2-letnia córka z in vitro w klinice INVICTA) przyznaje, że lęk był jednym z powodów napędzających. Nie bała się samotności bez dzieci, lecz bez młodszego o 15 lat partnera, z którym związała się tuż przed pięćdziesiątką. Pani Z., która – prawdopodobnie jako najstarsza kobieta w Polsce, bo 60-letnia – urodziła bliźnięta, obawiała się, że ominie ją doświadczenie uczucia miłości w pełni bezinteresownej. Czyli dawanej i dostawanej od dziecka. Dziedzic – przyszły syn Marii – ma być nie tylko spadkobiercą jej dorobku życiowego (dwa mieszkania, kolekcja odznaczeń kawaleryjskich), ale też systemu wartości (etos ciężkiej pracy, wyrzeczeń, które prowadzą do celu). Poza tym, jeszcze w fazie prenatalnej, miał być czynnikiem nobilitującym. Zanim pojawił się brzuch, oboje z mężem, mimo sukcesów finansowych, uchodzili za nieudaczników albo zbytnio skupionych na sobie egoistów. Udało się; ciąża, którą Maria eksponuje z chęcią, wzbudza same dobre reakcje. Również u szefów, co akurat dla Marii jest bardzo ważne. Wszystkie późne matki z badań Małgorzaty Lesińskiej-Sawickiej mówią o tym samym: kiedy zdecydowały się na ciążę, ich najbliższe otoczenie, do tej pory lekceważące albo współczujące, zaczęło je traktować z szacunkiem. Bo wreszcie przestały się uchylać od rodzicielstwa, może i późno, ale jednak weszły na właściwą ścieżkę. Oczywiście kobiety 50+ nie zamierzają nikomu opowiadać, jak zostały matkami. Włączając najbliższych. – Wolę mówić, że to cud – przekonuje Krystyna. Maria, która kiedyś wygadała się, że jeździ do jednego ze znanych warszawskich ginekologów, przyjęła wersję in vitro z własną komórką. Pani Z., 60-letnia matka bliźniąt, nigdy, nawet w szpitalu, do którego trafiła z zagrożoną ciążą, nie przyznała się do skorzystania z komórki jajowej dawczyni. Przekonywała, że dzieci – podobnie jak inne wydarzenia w życiu, np. wspaniałego męża – po prostu sobie wymodliła. Strategia tajemnicy i wyparcia ma chronić matki menopauzalne przez społecznym naznaczeniem jako inne, w domyśle gorsze, ale też – w dłuższej perspektywie – chronić ich dzieci. – Niestety, zatajanie prawdy o adopcji prenatalnej może mieć wpływ nie tylko na to, jak w przyszłości kobieta odnajdzie się w roli matki, ale też na samo dziecko, któremu już na wstępie odbiera się prawo do własnej historii – przyznaje Aurelia Kurczyńska. Ideałem byłoby, gdyby kobiety jeszcze przed porodem uporządkowały swój świat, utwardzając rozchwiane i niepewne role: one są matkami, bo urodziły i wychowują, a te, które dały komórkę jajową, to dawczynie materiału genetycznego. Jeśli same się z tym pogodzą, w naturalny sposób powinny to przyjąć dzieci, którym od najmłodszych lat dobrze mówić prawdę. Gdzieś w tle wplatając i informację o tym, że mama skorzystała z pomocy dobrej pani, bo sama już nie miała jajeczek. Rozczarowania i lęki Wiele matek z tej grupy zaczyna myśleć o dziecku dopiero, gdy ciąża się rozwiąże. I to je przerasta. Pani Z., która po cesarskim cięciu została wypuszczona do domu (dzieci na kilka tygodni zostały w szpitalu), miała pokarm, więc chciała karmić piersią. Najpierw nie było jak, potem nie potrafiła. Ściągała, mimo że bolało, przynosiła na oddział w butelkach zapakowanych w reklamówki. Pielęgniarki karmiły, ona płakała, a kiedy pytały dlaczego, odpowiadała „nic, nic...”. Na oddziale kręciły się inne matki, wszystkie młodsze. Któraś zapytała, czy przyszła odwiedzić rodzącą córkę, inna prosiła, żeby przyniosła jej coś ze sklepiku, bo rana po cesarce rwie. Kiedy powiedziała, że ma podobnie, przestały pytać. A potem, gdy szła korytarzem, nagle uciekały do sal albo pokazywały ją odwiedzającym mężom czy koleżankom. O niezdrowym zainteresowaniu i nieprzystawalności planów do rzeczywistości mówi też Krystyna: – Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie macierzyństwo. To miała być sielanka: wszyscy uśmiechnięci, szczęśliwi. Tymczasem czułam, że sobie nie radzę nie tylko z tym, że byłam najstarsza na oddziale. Byłam zmęczona nocnym wstawaniem, kolkami, karmieniem piersią. Płakałyśmy obie z córką, tyle że ja z bezsilności. O tym, że otoczenie późnych matek – w ciąży wspierające i nobilitujące – po rozwiązaniu zmienia front, mówią też inne stare pierworódki. Nagle czują się rozliczane, punktowane za błędy. I marginalizowane – jako stare baby, które zaszły w ciążę, bo miały taki kaprys. Do Marzeny Zajdel-Bachty, psycholog i psychoterapeutki z Centrum Medycznego Enel-Med, zgłaszają się późne matki w depresji poporodowej. Przyznają, że przeszarżowały, bo wszystkie siły przeznaczyły na walkę o zajście, a potem utrzymanie ciąży. I teraz, kiedy ich misja zakończyła się zwycięstwem, nie mają ani siły, ani pojęcia, co robić z dzieckiem. Choć zwykle jakoś sobie radzą. Późne matki, w większości podchodzące do życia zadaniowo, w praktyce stosunkowo szybko biorą się w garść. Jednak lekarze położnicy i położne środowiskowe, których opinie o późnych matkach przywołuje w swojej pracy Małgorzata Lesińska-Sawicka, przyznają, że wyróżnikiem tej grupy matek – oprócz obowiązkowości, systematyczności i znajomości literatury parentingowej – jest nadopiekuńczość i wysoki poziom lęku. Boją się, czy poradzą sobie same (rodzice ich nie wesprą, bo sami potrzebują opieki, a partner często nie ma chęci, by włączyć się w opiekę). Każdą infekcję dziecka przeżywają jako ciężką chorobę, pojawia się wcześniej nieobecny lęk o własne zdrowie i osierocenie dziecka. Krystyna opowiada, że taki lęk nie odpuszcza jej nawet, kiedy wszystko idzie po jej myśli. A do tego martwić ją zaczęło też, jak ją kiedyś oceni córka za to, że tak późno się zdecydowała na ciążę. A co będzie jutro? Paradoksalnie wiele późnych matek niemal tuż po porodzie ucieka przed tymi lękami w pracę lub kolejne wyzwania. Wtedy ich dziećmi zajmują się młode nianie, córki przyjaciółek albo młode kuzynki, które na stałe zamieszkują w ich domach. Matki odsuwają się na drugi plan, ale przekonują, że robią to świadomie, bo dzięki temu zapewniają dziecku pakiet maksimum: może obcować z osobą bliższą jej pokoleniowo, jednocześnie czerpiąc z bezinteresownej miłości starej, dojrzałej matki. W ten sposób, omijając etap macierzyństwa dorosłych dzieci, wskakują w rolę babki, w której zresztą społeczeństwo przyjmuje je bez obaw. Schody zaczynają się, kiedy – z otwartą przyłbicą, jako 60-letnie matki – zapisują dzieci do przedszkola. Z. była przy piaskownicy akceptowana jako babcia albo starsza niania, ale kiedy okazywało się, że jest matką, nagle nikt nie chciał z nią rozmawiać. Matki nie pozwalały też, aby ich dzieci bawiły się z jej dziećmi. Geriatryczne pierworódki – mimo że wpisują się w trend „najpierw rozwój, potem dziecko” – spotykają się z niechęcią także w krajach wydawałoby się tak otwartych, jak Wielka Brytania czy USA, gdzie liczba matek 50+ systematycznie rośnie (w 2002 r. było 263, w 2008 r. ponad 500). Szczególnie dziwna wydaje się sytuacja menopauzalnych pierworódek w Stanach, gdzie wydawane są poradniki dla matek 50+ ( Nancy London „Uderzenia gorąca i ciepłe butelki”), ale kobiety, które decydują się otwarcie mówić o swoim późnym macierzyństwie (np. Ann Maloney, która w wieku 49 lat urodziła pierwsze dziecko, a trzy lata później drugie), spotykają się z falą krytyki. Wydawałoby się, że to wyjątki, ale świadome odwlekanie macierzyństwa – na razie uznawane tylko za trend – powoli staje się normą. Również za sprawą ostatnio głośnego prezentu, jaki swoim pracownicom chcą zafundować dwie amerykańskie firmy: kobiety nakierowane na sukces i rozwój mogą liczyć na refundację zamrożenia komórek jajowych. W ten sposób – świadomie odkładając macierzyństwo na później – mają być bardziej zmotywowane do pracy. Ale przesunięcie akceptowalnej granicy rodzicielskich debiutów widać również po podnoszeniu limitu wieku par, którym większość europejskich państw jest gotowych zrefundować zabieg in vitro. W Polsce to nadal zaporowa granica 40 lat, ale już w Holandii 50. Za to w Finlandii, Szwecji czy Portugalii państwo nie pyta swych obywateli o wiek. Niestety, przesuwanie wszelkich granic nie pociąga za sobą dyskusji, jaką cenę zapłacą za to dzieci późnych rodziców. 54-letnia Maria, która w grudniu przez cesarkę urodzi dziecko, na razie nie zastanawia się, co będzie po porodzie. Stosuje starą zasadę Scarlett O’Hary: „Pomyślę o tym jutro”. Czytelne dla niej, ale czy za kilka lat zrozumiałe również dla jej syna? Z. nigdy nie będzie miała okazji tego sprawdzić. Umarła, kiedy jej dzieci poszły do przedszkola.

ciąża w późnym wieku forum