Agnieszka Radwanska has become a mother, and shared the first photos of her son Jakub on her Instagram on Monday. The former WTA World No.2, who notably reached the 2012 final at Wimbledon, announced that she was pregnant in January, posting on Instagram when she said: “The time has come for a new stage in life.”. View this post on Instagram. W piątki leżę w wannie, cytując klasyka i tak zostałem aż do dziś. Ta łazienka to moja oaza spokoju i relaksu, wiem też już, że to będzie moje ulubione miejsce w domu. Kto z Was to sekcja wanna a kto prysznic? #TomszOswiecińska #Aktor #Hacjenda #Relaks #Łazienka #Weekend #OazaSpokoju Agnieszka Frykowska Post autor: Matis » 24 lip 2007, 20:21 Wielu może zaskoczy że temat o Frytce powstał w dziele "Muzyka" ale zaraz już nie będą zdziwieni Watson, along with Manson family members Patricia Krenwinkel and Susan Atkins, killed Frykowski, Tate, and their friends. A fifth victim, Steven Parent, was killed in his car after he visited the home’s caretaker in the guest house. During the murderous rampage, Wojciech Frykowski was stabbed 51 times, bludgeoned 13 times, and shot twice. Maja Frykowska odcina się od seksu w jacuzzi i programu "Big Brother"!Rozmawiał: Damian Glinka (damian_dziennikarz)Zdjęcia i montaż: Dariusz Kadej melodi tangga nada gitar do re mi. – Nie widziałyście się aż 10 lat. Czy po pogrzebie Bartka Frykowskiego nie miałyście potrzeby, by się do siebie zbliżyć? Ewa Morelle: Boże, serce mi wtedy pękało. Agnieszka ma taką twarz... Taką, jak mój syn. Jego oczy, nos, usta. Nie mogłam na nią patrzeć. Przecież ja wtedy też prawie umarłam. Musiałam kierować się tym, co nakazywała mi odporność psychiczna. Agnieszka stała się częścią najbardziej dramatycznego etapu mojego życia. Agnieszka Frykowska: Babciu, ja do dziś nie rozumiałam, dlaczego odwracałaś ode mnie wzrok... Ewa Morelle: Czas złagodził ból. Już nie jest taki ostry. Miewam czasem nawroty depresji. Nigdy nie pogodzę się ze śmiercią syna. Ale nauczyłam się po prostu z tym żyć. Kto stracił dziecko, wie, że to są dwie różne sprawy. – Ale już możecie się spotykać? Pogodziłyście się? Ewa Morelle: My się nigdy nie pokłóciłyśmy. Agnieszka Frykowska: Nas ludzie rozdzielili. Powtarzali, że babcia jest chłodna, wyniosła. Że ma do mnie pretensje o to, że wystąpiłam w „Big Brotherze”. Nie szukałam z nią kontaktu. Ewa Morelle: To wszystko nieprawda. Agnieszka dorosła. Dogaduję się z nią o wiele lepiej. Gdy była dzieckiem, nie miałam dla niej czasu. Wysyłałam tylko listy, prezenty. Agnieszka Frykowska: Po prostu miałaś własne małe dziecko. Ewa Morelle: Mój młodszy syn, a twój stryj Filip, urodził się dwa miesiące przed tobą. Jesteście z tego samego rocznika. W jednej chwili zostałam i matką, i babcią. Agnieszka Frykowska: Rozumiem cię. A ja miałam swoją ukochaną babcię Jadzię, która była dla mnie wszystkim. I mamą, i ojcem jednocześnie. Bo moja mama przecież wyjechała do Niemiec za chlebem. Jak sobie teraz pomyślę, że pojawiłabyś się wtedy, w moim dzieciństwie, to… Babcia Jadzia jest konserwatywna, boi się takiego szalonego życia, jakie ty wiodłaś. Miałaś tyle związków, romansów, domów. Gdybyście chciały każda przeciągnąć mnie na swoją stronę, chybabym dostała schizofrenii. Ja zawsze powtarzam: mistrz zjawia się wtedy, gdy uczeń jest gotowy. Teraz ten czas nastąpił. – Agnieszko, czytałaś książkę Ewy „Słodkie życie”, w której opisuje swoją młodość, sławnych dziś przyjaciół, małżeństwo z Twoim dziadkiem Wojtkiem Frykowskim, kochanków? Agnieszka Frykowska: Pewnie. Jednym tchem. – I? Agnieszka Frykowska: I pomyślałam, że zazdroszczę jej czasu młodości. Takiego frywolnego, szalonego. A najbardziej mi się podobało, że moja babcia była kobietą odważną i spontaniczną. Teraz wiem, że jest taka nadal. – Nie wiedziałaś, że jesteś wnuczką legendy lat 60.? Agnieszka Frykowska: Wiedziałam, że jest przebojowa. Wszyscy wspominali, że była wielką pięknością. Nadal jest piękna. Miała charyzmę. Ma ją zresztą do dziś. Ewa Morelle: Żyłam tak nie dlatego, że to lubiłam, tylko nie miałam gdzie mieszkać. Żyliśmy z dnia na dzień. Zarabiałam na statystowaniu do filmów. Miałam 16 lat, gdy już brałam udział w pokazach Telimeny. Dziergałam sukienki szydełkiem i sprzedawałam je. Radziłam sobie, jak mogłam. W innych czasach skończyłabym szkołę plastyczną. I malowałabym. Dopiero trzy lata temu ziściło się moje marzenie o malowaniu. Otworzyłam własną galerię. Zdopingował mnie do tego mój syn Filip, który jest adwokatem w Londynie. To wspaniały człowiek. To jemu udało się przywrócić mnie do życia po śmierci Bartka. Agnieszka Frykowska: Dlaczego nie poszłaś do liceum plastycznego? Ewa Morelle: Dziecko, z powodów politycznych: aresztowano mojego ojca, gdy miałam 13 lat. Potem wprawdzie go wypuszczono, ale wstydziłam się tego. Nie rozumiałam tej sytuacji. Nie poszłam na egzamin, bo bałam się, że zaczną mnie o tatę wypytywać. To właściwie wywarło wpływ na całe moje życie. Agnieszka Frykowska: A w wieku 15 lat zakochałaś się w Wojtku, moim dziadku? Ewa Morelle: Najpierw to on się we mnie zakochał, on mnie poderwał. Pobraliśmy się, a gdy miałam 19 lat, urodził się Bartek. Agnieszka Frykowska: I tak weszłaś w rodzinę Frykowskich. Klan właściwie. Dla mnie historia tej rodziny zaczęła się dopiero, gdy pokazałam się w telewizji. I zaczęto pisać: „To Agnieszka z TYCH Frykowskich”. Przedtem nie miałam pojęcia o moich korzeniach, nie interesowały mnie. Zresztą długo nikt nie opowiedział mi o tragicznej śmierci dziadka zabitego przez bandę Mansona w willi Romana Polańskiego. Kiedy się dowiedziałam, doznałam szoku. – Pani Ewo, dlaczego nie używa Pani nazwiska Frykowska? Ewa Morelle: Chciałam się odciąć od niego. Podzieliłam swoje życie na połowę. Z Wojtkiem i bez Wojtka. Był moją wielką miłością, ale nie jestem kobietą, którą się zdradza. Rozstaliśmy się więc. Potem on się drugi raz ożenił ze znaną poetką (Agnieszką Osiecką – przyp. red.). Nie chciałam mieć z nazwiskiem Frykowscy już nic do czynienia. Rodzina Wojtka zrobiła mi wiele złego. Zwłaszcza teściowa. – Wiem. Zabrała Pani dziecko. Ewa Morelle: Moje malutkie dziecko. Mojego Bartka. Walczyłam o niego, ale nie miałam szans. Padał argument, że jestem za młoda, zbyt nieodpowiedzialna. Że nie mamy ustabilizowanej sytuacji życiowej. A przecież moja mama i ojciec by mi pomogli. Najgorsze, co może być, to zabrać matce dziecko. Jeszcze gorsza jest tylko jego śmierć. Dopiero gdy Bartek dorósł na tyle, by samemu o sobie decydować, zaczęliśmy się regularnie widywać. Ja już mieszkałam za granicą – wyjechałam w 1972 roku. Po kilku latach wyszłam za Morelle’a – biznesmena. I musiałam już żyć tak, jak on mi dyktował. – Pani? Taka niezależna osoba? Ewa Morelle: Kobiety, nie macie pojęcia, jak żyją żony na Zachodzie. One nie mają nic do gadania. Żona ma siedzieć cicho i pilnować wszystkiego, a rządzi mąż. Gdy wyszłam za Morelle’a, miałam dużo obowiązków – zadbać o cztery domy, 12 samochodów. A mąż jeździł w interesach. Agnieszka Frykowska: Ale znalazłaś czas, żeby pomagać mojemu ojcu, gdy związał się z moją mamą. Ewa Morelle: Dla syna zawsze trzeba mieć czas. A oni byli dziećmi. Wynajęłam im mieszkanie. Ty urodziłaś się w 1977 roku. Zobaczyłam cię dopiero po kilku miesiącach, bo sama przecież zostałam drugi raz matką. Agnieszka Frykowska: Pamiętam cię. Już miałam kilka lat, gdy babcia Jadzia zabrała mnie do łódzkiego Grand Hotelu po jakimś pokazie mody. Szłaś do nas, dziewczyna uczesana w kitkę, w dżinsach, białym T-shircie. Babcia Jadzia mówi: „To twoja babcia Ewa”. Jak to? Ta dziewczyna? Tyle zapamiętałam. Ewa Morelle: Byłaś bardzo ładną dziewczynką, trochę nieśmiałą. Wiedziałam jednak, że będziesz piękna i sławna. Że dojdziesz do czegoś. Agnieszka Frykowska: Jako dziecko byłam zamknięta w sobie. Dużo myślałam, mało mówiłam. Uczyłam się, czytałam. Nie chodziłam na balangi. Trzymano mnie pod kloszem. I dopiero jak zerwałam się z tej smyczy, chciałam wszystkiego naraz. Ale teraz znowu wszystko wraca na swoje miejsce. Ewa Morelle: Jesteś bardzo podobna do swojego ojca i stryja. Masz ich wrażliwość, poczucie humoru. Ich inteligencję. I jesteś utalentowana, artystyczna natura. Agnieszka Frykowska: Jestem podobna do ciebie, zewnętrznie też. Ewa Morelle: Moja koleżanka Hanka Morawiecka, gdy nas zobaczyła, zawołała: „Wyglądacie jak siostry! Te same oczy, włosy, uśmiech”. Chociaż uważam, że oczy masz ładniejsze. Agnieszka Frykowska: Babciu, to ty byłaś najpiękniejszą kobietą w Polsce. – Zaprosiłaś babcię na premierę sztuki, w której grałaś główną rolę. I tak spotkałyście się po 10 latach. Jakie to uczucie? Agnieszka Frykowska: Zaprosiłam. Chciałam, żeby zobaczyła, że coś potrafię. Że jestem aktorką. To było moje przedstawienie dyplomowe, zagrałam w „Ślubach panieńskich” z Olafem Lubaszenką. Ewa Morelle: Byłam trochę przestraszona. Denerwuję się zawsze, gdy idę na premierę, w której gra ktoś znajomy. A tu tym bardziej – wnuczka. I byłam zachwycona, bo ona naprawdę ma talent. – Zaskoczyła Panią? Ewa Morelle: Zaskoczyła. Agnieszka Frykowska: Bardzo się denerwowałam, chociaż jak dostałam od babci Ewy przed przedstawieniem różyczki i kartkę, napełniło mnie to otuchą. Ewa Morelle: Zawsze wiedziałam, że nie utoniesz. Skończyłaś wcześniej szkołę hotelarską, nie byłaś na niczyim utrzymaniu, radziłaś sobie świetnie. Odpowiadasz za siebie. Agnieszka Frykowska: Nie mam czasu na głupie decyzje. Przede wszystkim muszę osiągnąć coś zawodowo. Napisałam pracę licencjacką o Romanie Polańskim i początkach jego kariery. Dostałam piątkę. A teraz piszę o nim pracę magisterską i właśnie wysłałam list z prośbą o wywiad. – Babcia Ci nie pomaga w kontaktach z nim? Byli przecież zaprzyjaźnieni? Ewa Morelle: Agnieszka musi działać sama. Dopiero wtedy można poznać smak sukcesu. Agnieszka Frykowska: Poczułam go już, gdy na drugi dzień po premierze spotkałyśmy się we trzy – obie babcie i ja. Poczułam, że mam rodzinę. Moje babcie się porozumiały i to też jest dla mnie ważne. Ewa Morelle: Mamy wspólny cel, żeby sprawy zawodowe Agnieszki dobrze się potoczyły. To dla niej czas pracy, a nie zabawy. Musi ugruntować swoją pozycję. Agnieszka ma już wypracowany image. Ma mój charakter, nie jest rozmemłana, stoi mocno na ziemi. Agnieszka Frykowska: Dałaś mi swoją determinację. Niedawno zagrałam w jednym z odcinków „Tancerzy” i walczę dalej. Chodzę na castingi i się nie poddaję. – Jesteście do siebie. Obie kierujecie się intuicją? Agnieszka Frykowska: Kiedyś spodobała mi się najmodniejsza lalka Barbie. Babcię Jadzię nie było na nią stać. I nagle przychodzi paczka z Paryża od babci Ewy. A w niej ta właśnie lalka. Skąd wiedziałaś, że tak jej pragnę? Ewa Morelle: Nikt nie musiał mi o tym mówić. Wyczułam to. – Z książki dowiedziałam się, że miewa Pani przeczucia. Ewa Morelle: Gdybym miała przeczucie, przyjechałabym do Polski przed śmiercią Bartka. Spóźniłam się o tydzień. Gdybym była wtedy blisko, on nadal by żył. – Łączy Was też teraz wspólny cel – walka o spadek? Ewa Morelle: Jak to słyszę, mam wrażenie, że wszyscy powariowaliście. Moja była teściowa rozpętała całą sprawę. Bartkowi amerykański sąd przyznał pół miliona dolarów odszkodowania. Gdy Bartek umarł, spadek przeszedł na jego dzieci. Ale wypłacić je musi Manson, który siedzi w wiezieniu. Jak człowiek uwięziony może wypłacić jakieś pieniądze?! Ta sprawa musi być rozstrzygnięta pomiędzy dwoma krajami i dwoma sądami. I to dopiero, jak Manson umrze. Agnieszka Frykowska: A tu piszą artykuły, że ja już mam te pieniądze. I że zniknęłam z towarzystwa, nigdzie mnie nie widać, bo widocznie pilnuję konta w banku. A ja ograniczyłam wyjścia na imprezy. Wolę posiedzieć w domu, poczytać lub wyjść na spacer z psem. Co tydzień mam nagrania mojego programu „Lub czasopisma” dla Tele5. Prowadzę rozmowy na temat kolejnych projektów. Ewa Morelle: Możliwe, że coś kiedyś Agnieszka dostanie. Na razie będzie mieć to, co sama wypracuje. – Masz z babcią jakieś wspólne plany, wspólne marzenia? Agnieszka Frykowska: Rozmawiamy o tym. Chciałybyśmy zrobić film „Unosząc się lekko nad ziemią” oparty na scenariuszu mojego taty, który pisał w ostatnich miesiącach życia. Już jest ktoś tym zainteresowany. – Macie poczucie, że klątwa ciążąca nad Waszą rodziną została zdjęta? Że już nic złego się nie wydarzy? Ewa Morelle: Nie wiem, czy to klątwa. Raczej przeznaczenie. Agnieszka Frykowska: Trochę się boję o tym rozmawiać. Jest drugi świat istniejący równolegle i są sprawy niepoznane naukowo. Ale myślę, że legenda rodu teraz nabiera innego wyrazu. Nigdy dotąd nie miałam w sobie takiego spokoju, jaki mam teraz. Po raz pierwszy wiem, dokąd idę i co chcę robić. Ewa Morelle: I masz być szczęśliwa. Rozmawiała Krystyna Pytlakowska Zdjęcia Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek/ Stylizacja Andrzej Sobolewski/D’vision Art Makijaż Wilson/D’vision Art Fryzury Piotr Wasiński Produkcja sesji Ania Wierzbicka Agnieszka Frykowska pożałowała błędów młodości. W wywiadzie dla Vivy próbuje się sprzedać jako dojrzała kobieta i odciąć od starych błędów:Nie chcę, by ludzie zapamiętali mnie jako puszczalską Frytkę. Postanowiłam być Agnieszką Frykowską - dorosłą kobietą, którą niełatwo zdobyć, studentką aktorstwa, dziennikarką telewizyjną - zaczyna. Wspomina też, że cała rodzina odwróciła się od niej po pamiętnym występie w Big Brotherze. Nie jesteśmy taki moment, gdy zupełnie załamana, opuszczona zwróciłam się o pomoc do moich stryjecznych dziadków - wspomina. Usłyszałam, że mój występ to był dla nich taki szok, że chcieliby zapomnieć, że należę do rodziny. (...) Zostałam skarcona, zlinczowana, ludzie mnie znienawidzili. A co ja takiego zrobiłam? Zadziałały hormony i "Big Brotherze" ludzie nie chcieli mi ręki podawać, czułam się jak zadżumiona - kontynuuje swoje żale Frytka. Chciałam pójść do pracy jako sekretarka, ale żona szefa zemdlała, gdy jej o tym przyznać, że to nawet zabawne. W dalszej części wywiadu Frytka opowiada o swojej rodzinie, z którą w gruncie rzeczy nie jest w ogóle związana i przyznaje, że do odziedziczenia milionów dolarów spadku jeszcze bardzo daleka droga. Przy okazji wywiadu wzięła udział w sesji zdjęciowej, w której miała wyjść na dojrzałą, rozsądną kobietę. Kupujecie tę jej przemianę?Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze jakiego dziedziczenia milionow spadku dolarow??/oco chodzi??ona ma jakiegos milionera w rodzinie czy co?/pytam o co kaman?? Naiwna!? Cwana, ale nieporadna! Falstart miała :D Dlaczego "Keniu" nie jest uznaway za meska dziwke, a Frykowska to I kur*a IV RP? Nigdy nie pojme tej filozofii - jak sie laska przespi z kolesiem to d****a, a jak facet z laska to gratulowac.. :| ken brał co s****a dawała ale i tak jest gejem l*******a je bana w du peNajnowsze komentarze (959)koleżanka wrzuciła na fejsa tą stronkę myślałam, że to jakaś ściema, ale strona wygląda normalnie i wygrałam ajfona :::))) mogłam sobie nawet kolor wybrać xDs***t..y nigdy sie nie zmieniają zabić takąbylas bedziesz jestes na zawsze s****aTeraz chce się zmieniać,troszkę za pózno moim zdaniem,mogła pomyslec troszkę wcześniej.... Wiadomo za kogo ludzie ją uwazają,nie oszukujmy się,popełniła jakieś błędy w swoim życiu,każdy jej popełnia,ale nie wyrzuca na światło dzienne,tylko trzyma je dla siebie.....zmiana wizerunku niestety jej już nie mnie to zwykla s****a Frytka daje czadu.. no,no musze przyznac ze robi szoł!!!! szesc frytka chetnie bym sie z toba zbawil jedna noc bys zobaczyla dopiero co ti jest prawdziwy sex walilbym cie az bys prosila o jeszczenie jest zbyt inteligentna, co pokazała w niejednym wywiadzie itp... ale robic z tego,ze się uprawiała seks w wannie wielką szopkę? łee.. Ludzie są zgorszeni tym faktem, a sami oglądają pornosy... zobaczyli nagle cos w big brotherze po 23 i robią wielkie halo troche to smieszne:PPPPPPzainteresowan...15 lat temuAgnieszko napisz mi proszę, gdzie mogę sobie tak ładnie poprawić nos, bo ślicznie teraz wyglądasz, i ile taka impreza kosztuje, no i jak długo musiałabym ukrywać się przed światem zanim będę piękna? fot. Maja Frykowska, niegdyś Agnieszka, pojawiła się w polskim show biznesie w 2002 roku jako uczestniczka reality show „Big Brother”, w którym zszargała swoją reputację. Teraz jest stateczną żoną i matką! Jeśli wierzyć jej sugestii, Frykowska po raz drugi została mamą! Jako młoda i niedoświadczona celebrytka ukazała się światu jako wulgarna, konfliktowa i niepokorna osoba. Zasłynęła z mało chwalebnych sytuacji (seks w wannie z uczestnikiem reality show, pamiętacie?), a gwoździem do jej wizerunkowej trumny był występ w programie Wojciecha Cejrowskiego, który ją ośmieszył. Czy celebrytka wyszła na prostą? Maja Frykowska została mamą Agnieszka Frykowska zmieniła imię na Maja i odcięła się od dawnych wydarzeń, nawróciła się i wyszła za mąż. W 2015 roku urodziła córkę, a 5 lutego 2018 roku zamieściła post na Facebooku, w którym tłumaczy swoim fanom (ponad 5 tys.), dlaczego „jest jej tu tak mało”. To prawda - nie ma ze mną od dłuższego czasu kontaktu, a to za sprawą nowego członka rodziny - napisała. Można wywnioskować z Facebooka byłej celebrytki, że gwiazdka urodziła drugie dziecko i też kilka komentarzy z gratulacjami pojawiło się pod postem. Nie wiadomo, czy córeczka Mai doczekała się brata, czy siostry, ale chyba wypada pogratulować! Więcej o macierzyństwie: „Po narodzinach córeczki wszystko się zmieniło” - wyznanie Anny Lewandowskiej"Anny Lewandowskie są mi potrzebne, by sobie snuć fantazje, jak to tym razem wrócę do formy sprzed ciąży" fot. REPORTER Agnieszka Frykowska (31) od dzieciństwa chciała być aktorką. Zanim obroniła dyplom magistra sztuki, życie już obsadziło ją w roli... Frykowskiej. Historia jej rodziny to gotowy scenariusz na thriller: romanse, fortuna, tajemnicze morderstwo. – Kiedy wyszłam z domu Wielkiego Brata, szybko zaczęłam się zastanawiać, skąd bierze się takie halo wokół mojego nazwiska. Kim są ci Frykowscy, o których ciągle pytają mnie dziennikarze? Wcześniej się tym nie interesowałam. Żyłam jak każda przeciętna dziewczyna – mówi „Party” Agnieszka, owoc młodzieńczej miłości Bartka Frykowskiego. Z rodzicami spędziła pierwsze dwa lata swojego życia, dopóki nie rozstali się i każde z nich nie założyło nowej rodziny. Agnieszkę wychowała babcia Jadwiga Kosmala, to do niej od zawsze mówi „mamo”. Z tatą spotykała się w dzieciństwie sporadycznie, bo w towarzystwie jego żony Moniki i dwójki dzieci nie czuła się dobrze. – Jak piąte koło u wozu – mówi wprost. Kilka lat później, po występie w „Big Brotherze”, klan Frykowskich dał do zrozumienia dziewczynie, która wykąpała się bez bielizny w jacuzzi z chłopakiem, że nie chce mieć z nią, „Frytką” (przydomek, który nadano jej w programie), nic wspólnego. I to wtedy, kiedy ta właśnie odkryła nie tyko swoje pochodzenie, ale też... swoje prawa. Agnieszce Frykowskiej, córce Bartka, należy się jedna czwarta blisko trzymilionowego odszkodowania za bestialskie morderstwo dziadka w 1969 roku. I ona z tych pieniędzy nie ma zamiaru rezygnować. Ojciec chrzestny Legendę rodziny Frykowskich stworzyły pieniądze. Pochodzący z Łodzi Jan Frykowski, pradziadek Agnieszki, miał talent do robienia interesów. Nawet kiedy trafił za kratki, wyplatał wiklinowe koszyki, stając się szybko najlepiej zarabiającym więźniem. Po wojnie Frykowski był jednym z nielicznych prywatnych przedsiębiorców w PRL-u. W połowie lat 50. jego jedwabne chusty i krawaty nosili prawie wszyscy Polacy, a sam Jan ze względu na swoją fortunę porównywany był przez łodzian do filmowego „ojca chrzestnego”. Jednak to właśnie od jego śmierci los zaczął rzucać ponury cień na rodzinę. Jan i jego brat (a zarazem wspólnik) zginęli pod kołami pociągu, którego nie zauważyli, wjeżdżając na przejazd kolejowy. Żaden z trzech synów Jana Frykowskiego nie chciał przejąć interesów ojca. Jerzy został producentem filmowym, Maciej – socjologiem, a Wojciech... bon vivantem korzystającym z rodzinnej fortuny. Historia jego barwnego życia zakończonego tragiczną śmiercią dopisała do legendy rodziny Frykowskich kolejny, mroczny rozdział. Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >> Wojciech Frykowski był ulubieńcem światka artystycznego, mimo iż sam nic nie stworzył. Poza tak zwaną literacką metodą otwierania butelki: „Żeby ochronić rękę, przykłada się do ściany dzieło literackie średniej objętości i uderza o nie dnem butelki. Przez sztukę do prawdy”. Do grona jego kompanów należeli Jerzy Kosiński, Zbyszek Cybulski, Krzysztof Komeda, Marek Hłasko i Roman Polański, który za pieniądze Wojtka nakręcił swój film „Ssaki”. Pierwszą żoną Frykowskiego była Ewa uchodząca w Łodzi za polską Brigitte Bardot. Miał z nią syna Bartłomieja. Kiedy ten burzliwy związek nie przetrwał, Wojtek ożenił się po raz drugi z poetką Agnieszką Osiecką. Ponad rok mieszkali w dworku pod Warszawą. Wojtkowi szybko znudziła się rola ziemianina, podobnie jak małżeństwo. Jego kobiety wspominały, że potrafił być brutalny. Roman Polański w swoich wspomnieniach napisał: „Pierwszy raz zobaczyłem go podczas urządzanego przeze mnie balu. Nie wpuściłem go, bo za bardzo lubił rozrabiać (...) lecz później, gdy spotkałem go w jakimś barze, wystąpił z kieliszkiem wódki i tak zaczęła się nasza długotrwała przyjaźń”. Ta przyjaźń zaważyła na życiu ich przez pomyłkę? W połowie lat 60. Wojtek, znudzony Łodzią i Warszawą, przeprowadził się do Nowego Jorku. Sławni już tam Kosiński i Polański wprowadzili go na salony. Frykowski zaczął i tam brylować, zwłaszcza wśród kobiet. Szybko zdobył serce Abigail Folger, dziedziczki wartego miliony dolarów imperium kawy. Ponoć Wojtek świadomie szukał bogatej sponsorki, a jego marzeniem było Hollywood, gdzie mieszkał Roman Polański. Przeniósł się więc szybko do jego posiadłości w Los Angeles. „Niektórzy z naszych gości na Cielo Drive, rozdrażnieni jego stałą obecnością, nazywali go żigolakiem, a także zarzucali mu, że wyleguje się bez przerwy koło basenu z nieodłączną szklaneczką wina w ręce. Nie zamierzałem we własnym domu żałować przyjacielowi wina”, pisał w autobiografii Polański. Kiedy reżyser wyjechał na plan filmowy do Europy, zajęciem Wojtka miało być sprawowanie opieki nad Sharon Tate, ciężarną żoną reżysera. Jednak w nocy z 8 na 9 sierpnia 1969 roku po wtargnięciu do rezydencji przy Cielo Drive członków bandy Mansona Wojtek zdążył tylko zapytać: „Która godzina?”. Napastnicy zadali mu 51 ran nożem i dwa razy do niego strzelali. Razem z nim zginęła Sharon Tate będąca w ósmym miesiącu ciąży. Błagając o litość dla nienarodzonego synka, usłyszała tylko: „Suko, za chwilę umrzesz!”. Ofiarami mordu byli również narzeczona Frykowskiego – Abigail, stylista Jay Sebring i przypadkowy świadek Steven Parent. Sprawcami zaś – członkowie sekty Rodzina, której przewodził Charles Manson. Syn 14-letniej prostytutki, który większość życia spędził w więzieniu, nie umiał posługiwać się telefonem, ale kazał adorować się jako Jezus Chrystus. Dlaczego nakłonił swoich ludzi do morderstwa? Są trzy hipotezy. Pierwsza, że była to pomyłka. Celem Mansona miał być producent muzyczny Terry Melcher – poprzedni właściciel rezydencji, który przed laty nie wykazał zainteresowania jego piosenkami. Druga mówi, że rękami Mansona załatwiono porachunki – Wojtkowi Frykowskiemu skończyły się pieniądze, które powinien zapłacić dilerom narkotyków. Jest też trzecie wytłumaczenie: Manson w piosence Beatlesów „Helter Skelter” usłyszał nawoływanie do rozpętania totalnej wojny międzyrasowej, a jego celem w pierwszej kolejności miały być gwiazdy Hollywood. 75-letni obecnie Charles Manson, siedząc w więzieniu, nagrał kilka albumów z psychodelicznym rockiem. Na piosence, w której opisał morderstwo przy Cielo Drive, zbił majątek. Otrzymywał również tantiemy za użyczanie wizerunku na T-shirtach, czapkach, nalepkach. – To zadziwiające, że z mordercy stał się bohaterem. W Ameryce jest kult Mansona. Jego majątek jest szacowany na 12 milionów dolarów – mówi „Party” Agnieszka Frykowska. Czarna seria W 1971 roku rodzina Frykowskich wszczęła sprawę przeciwko Charlesowi Mansonowi. Adwokat zażądał miliona dolarów zadośćuczynienia dla syna Wojciecha Frykowskiego, Bartka. Sąd przyznał mu połowę tej kwoty. Miała ona być przekazywana mu dożywotnio w postaci comiesięcznej pensji. Ostatnia została wypłacona 10 lat temu, tuż przed jego śmiercią w tajemniczych okolicznościach. W 1999 roku wydarzyła się kolejna tragedia w rodzinie Frykowskich: zginął Bartek. Do zdarzenia doszło w dworku w Głuchach należącym do Karoliny Wajdy. Z córką znanego reżysera poznali się na planie „Ogniem i mieczem”, gdzie Frykowski był operatorem kamery. Bartek przechodził wtedy kryzys małżeński, wyprowadził się z domu w Łodzi, pracował w Warszawie, a jednak Karolina i on twierdzili, że są tylko przyjaciółmi. Tego feralnego dnia znalazła go zakrwawionego w kuchni. Mimo natychmiastowej operacji nie zdołano go uratować. Rana zadana nożem była tak głęboka, że przebiła jego ciało na wylot, aż po kręgosłup. Śledztwo w tej sprawie przyniosło więcej pytań niż odpowiedzi. Policja znalazła w bagażniku Bartka samochodu planszę z fotografiami i opisem zdarzeń morderstwa w rezydencji Polańskiego. Znajomi twierdzili, że żył w cieniu tej tragedii, chciał o niej kręcić film. Bartek nosił przy sobie nóż, którym w czasie przestojów na planie filmowym rzucał do celu. Sąd po wielomiesięcznym dochodzeniu orzekł: to było samobójstwo. Są tacy, którzy w to nie wierzyli. „Wątpliwość budzi we mnie to, że nóż został wyczyszczony. Ktoś, kto to zrobił, musiał mieć powód. Gdyby przy mnie coś takiego się wydarzyło, nie przyszłoby mi nawet do głowy, żeby sprzątać i myć”, mówiła „Rzeczpospolitej” wdowa po Bartku, Monika. „Miał mnóstwo planów. Razem je mieliśmy. Czy ludzie, którzy planują przyszłość, popełniają samobójstwa?”, zastanawiał się po śmierci Bartka reżyser, który miał z nim pracować. Za trzy miesiące Frykowski miał też jechać do Stanów, bo jego adwokat właśnie po raz kolejny odnowił sprawę odszkodowania wypłacanego Bartkowi z tantiem Charlesa mordercy Po śmierci Bartka zasądzone mu pieniądze przestały napływać, choć należą się dziś jego żonie i trójce dzieci, w tym Agnieszce Frykowskiej. Ta poprosiła prawników o zbadanie sprawy. – Presja mediów sprawiła, że chcę poznać prawdę. Czy i gdzie są te pieniądze? Nie mam jednak aż tak ogromnego parcia, bo sprawa dotyczy wielkiej tragedii – mówi „Party” Frykowska, przyznając, że przerażają ją rozważania o fatum nad jej rodziną. Z jednej strony śmieje się, że dotyczy to tylko facetów w tej rodzinie, ale z drugiej trzeba dmuchać na zimne. W tym roku na jej dyplomowym spektaklu pojawiła się Ewa Morelle-Frykowska, pierwsza żona Wojtka. Była wzruszona występem wnuczki. Po latach milczenia dziś rozmawiają codziennie. – Babcia Jadwiga, która mnie wychowała, cieszy się, że znowu będę miała dwie babcie – mówi nam Agnieszka. Chyba los Frykowskich się odmienia. Czy początkiem szczęśliwego rozdziału sagi będzie odzyskanie spadku i początek aktorskiej kariery Agnieszki? Sylwia Borowska / Party

agnieszka frykowska w wannie