Błażej Dzikowski, Renata Gabryjelska (idea) Production: Next Holding [pl], Gremi Film Production [pl] Project data. Length of movie: 97 min: Trailers/Videos; Posters;
View the profiles of professionals named "Rafał Tyczyński" on LinkedIn. There are 7 professionals named "Rafał Tyczyński", who use LinkedIn to exchange information, ideas, and opportunities.
Poznałam wczoraj na Marszu Mocy wyjątkowych ludzi. Z Markiem Kamińskim gadałam kilka godzin na trasie. O życiu. O biegunach. O tym, jak można połączyć siły, by…
Renata Gabryjelska's Destiny Number (or Expression Number as it often called) sheds light on those things she must accomplish in her life to be fulfilled. It is determined by adding the values for the letters in Renata's full name.
Renata Gabryjelska biography, ethnicity, religion, interesting facts, favorites, family, updates, childhood facts, information and more:
melodi tangga nada gitar do re mi. Śluby celebrytów przykuwają uwagę wielu ludzi. Nie tylko te szokujące mezaliansem (jak monakijskiego księcia Rainiera III z hollywoodzką gwiazdą Grace Kelly), ale i wtedy, gdy poddani akceptują wybory następców tronu (jak księcia Karola z księżna Diana czy Williama i Kate). Nie trzeba brać ślubu aż osiem razy (jak Elizabeth Taylor), by przykuć uwagę natrętów – John Lennon i Yoko Ono uciekli przed nimi prywatnym odrzutowcem aż na Gibraltar! A jakie były najciekawsze, najkosztowniejsze i najbardziej szalone pomysły ślubne w kraju nad Wisłą? Fot. MW Media Wśród polskich celebrytów, zarówno pod względem liczby urządzonych wesel, jak i w pomysłowości w ich realizacji, przoduje zdecydowanie Michał Wiśniewski – lider zespołu Ich Troje. Pierwszą żoną piosenkarza była Magda Femme, czyli Magdalena Pokora. Ceremonia ślubna była skromna: młodzi pobrali się w Urzędzie Stanu Cywilnego, świadkiem był ich kolega z zespołu, a małżeństwo – które próbowano ukryć przed fanami - przetrwało pięć lat. Drugą żoną Wiśniewskiego została tancerka z jego zespołu, Marta Mandrykiewicz znana jako Mandaryna. Ślub odbył się na północy Szwecji, w Kirunie. Młoda para przyjechała na uroczystość saniami ciągniętymi przez renifery. Miłość, wierność i że się nie opuszczą aż do śmierci ślubowali nocą, w lodowej kaplicy. Suknia panny młodej kosztowała 20 tys. zł i skrzyła się 30 tysiącami brylancików. Całe wydarzenie transmitowano w telewizji. Trzeci ślub piosenkarza, z Anią Świątczak, miał dwie odsłony. Pierwsza to ślub cywilny i kameralne przyjęcie w podwarszawskiej Magdalence. Kolejna to ślub w jednej z kaplic Las Vegas i huczne, bajecznie drogie wesele. Fani zespołu kupowali bilety na tę uroczystość – za 500 dolarów każdy mógł znaleźć się w gronie gości. Najbliższa, czwarta już ceremonia zawarcia związku małżeńskiego przez Wiśniewskiego – z Dominiką Tajner - ma przyćmić wszystkie poprzednie. Zaproszono aż 700 gości, w tym trzy poprzednie żony. Michał Wiśniewski nie był pierwszym polskim celebrytą, którego ślub można było obejrzeć na żywo w polskiej telewizji. We wrześniu 1998 roku widzowie mieli okazję obejrzeć kilkugodzinną transmisję ze ślubu w Katedrze Warszawskiej i wesela w hotelu Bristol: podziwiać z bliska suknię panny młodej uszytą z 30 metrów białego atłasu i usłyszeć przejęzyczenie pana młodego, który „nie dopuści aż do śmierci”, a nawet zajrzeć do talerzy celebryckich gości. Kamery były wszędzie: i przy ołtarzu, i na trasie przejazdu młodych, gdzie zgromadziły się tłumy, i w sali tanecznej – a weselnicy „spontanicznie” wypowiadali się do mikrofonu, jak bardzo zachwyceni są uroczystością. Parą młodą byli Krzysztof Ibisz i studentka italianistyki Anna Zejdler. Po raz pierwszy ślub gwiazdy został wykorzystany do promocji kanału telewizyjnego, po raz pierwszy też kanał telewizyjny nazywał oficjalnie swego pracownika gwiazdą, i to taką, której warto fundować podobne atrakcje. Jedno z huczniejszych i oryginalniejszych wesel zorganizowała aktorka Katarzyna Figura. W 2000 roku poślubiła amerykańskiego producenta Kaja Schoenhalsa. Para przysięgała sobie miłość w kapliczce na Polanie Chochołowskiej w Tatrach. Na uroczystości obecnych było kilkuset gości z Polski i ze świata. Po ceremonii w górskim schronisku wzniesiono toast szampanem, a następnie nowożeńcy i goście udali się bryczkami do namiotu ustawionego osiem kilometrów dalej, na Polanie Rogoźliczańskiej. Dla weselników zaśpiewała (podobnie jak na ślubie Krzysztofa Ibisza) Justyna Steczkowska. Mimo że był to już drugi ślub Figury, na jej głowie nie zabrakło wianka z kwiatów. Prywatności zakochanych strzegli ochroniarze i pilnowali, by zdjęcia nie wyciekły do prasy, gdyż jeden z tytułów otrzymał wyłączne prawo do ich publikacji. Walka (lub umowa) z paparazzi jest już stałym elementem polskich ślubów celebryckich. Plotkarska prasa nie znosi być ślubami zaskakiwana. Tak stało się w przypadku kameralnej ceremonii, którą wymyślili sobie aktorka i modelka Renata Gabryjelska i ówczesny właściciel radia RMF FM Stanisław Tyczyński. Para pobrała się na krakowskim Rynku w 2002 roku pod parasolem jednej z kwiaciarek. Obecna była tylko para młoda, pracownik urzędu stanu cywilnego oraz najbliższa rodzina. Przechodnie myśleli, że to filmowa scena, dlatego nikt nie zakłócał spokoju zakochanych. Wesele także rozpoczęło się oryginalnie – pannę młodą wniesiono do restauracji Loch Camelot w wielkiej skrzyni, pana młodego w podobnym pudle przywieziono na taczce! Skrzynie te na kilka lat stały się symbolem walki znanych osób z paparazzi, symbolem wyśmiewanym przez plotkarskie media przy każdej okazji – kilka lat później próbowano podobnie ośmieszyć wielkie parasole, którymi zasłaniali się państwo młodzi i goście na ślubie Piotra Rubika i Agaty Paskudzkiej. Bywa, że polscy celebryci – wzorem Elizabeth Taylor - poślubiają jedną osobę dwukrotnie! Po raz pierwszy Krzysztof Krawczyk poślubił Ewę w 1985 roku (była ona jego drugą żoną). Życiowe zawirowania sprawiły, że kobieta rozwiodła się z Krawczykiem. Jak mówił sam artysta: stało się to z powodu fałszywych oskarżeń na jego temat i dowodów, które zostały spreparowane. Oboje dali się ponieść emocjom i ponieważ żałowali rozwodu, zdecydowali się pobrać jeszcze raz. Para odnowiła przysięgę małżeńską w Grotnikach pod Łodzią. Wszystko odbyło się dyskretnie i w tajemnicy, bez paparazzi i dziennikarzy. Poza Krawczykami przed ołtarzem stanęło wówczas kilka par. Spektakularnym wydarzeniem był z pewnością ślub Kamila Zalewskiego – Księcia Cyrkowców, który odbył się 24 września 2011 roku w kościele św. Anny w Warszawie. Uroczystość nieprzypadkowo miała miejsce w drugi dzień Festiwalu Sztuki Cyrkowej. Wybranką Zalewskiego została Aneta Pecyna, z którą wcześniej występował na scenie: kroił ją i zamykał w klatce! W dniu ślubu na ulicy pojawił się barwny korowód. Składał się z woltyżerów na koniach, cyrkowców z Kenii na białych wielbłądach i muzyków. Mimo tak oryginalnej oprawy, ceremonia i stroje młodej miały tradycyjny charakter. Wśród gości znaleźli się artyści, dyrektorzy europejskich cyrków oraz celebryci. Odnowienie przysięgi małżeńskiej może czasem być bardziej wystawne i huczne od ślubu. W 2011 roku, w dziesiątą rocznicę ślubu, drugi raz przysięgali sobie: książę Jan Lubomirski (pochodzący z rodu książęcego) oraz Dominika Kulczyk-Lubomirska (córka najbogatszego Polaka – Jana Kulczyka). Tym razem szczęśliwej parze w uroczystości mogły towarzyszyć także dzieci. Świętowanie trwało aż trzy dni – od powitalnej kolacji w piątek, przez ceremonię w kościele św. Barbary w Krakowie aż po wystawne przyjęcie na 700 osób w rodowym zamku Lubomirskich w Wiśniczu.). Przyjęcie miało swą dobroczynną stronę – zaproszeni goście wpłacali pieniądze na Fundację Książąt Lubomirskich. Oczywiście nie tylko osoby znane i wyjątkowo zamożne stać na ekstrawagancki ślub. Wystarczą pasja i zamiłowanie do nietypowych sportów. W 2003 roku Magdalena Kozak i Bartłomiej Repka wzięli ślub na wysokości 4 tys. metrów! Skoczyli ze spadochronami, a w powietrzu towarzyszyli im świadkowie oraz ksiądz. Panna młoda musiała zrezygnować z sukni ślubnej na rzecz białego kombinezonu. Obserwatorzy ceremonii z pewnością byli pod wrażeniem. Jeśli czyjąś pasją jest nurkowanie, nie pozostaje nic innego, jak tylko zdecydować się na podwodny ślub. W 2011 Paweł i Ewa Burkowscy z Zielonej Góry postanowili pobrać się w kopalni dolomitu. Poza księdzem w podwodnej przygodzie towarzyszyło im blisko 300 płetwonurków! Panna młoda włożyła biały strój, miała nawet welon i bukiecik kwiatów, zaś pan młody na piankę do nurkowania włożył górę od smokingu i muszkę. Nawet w takich ekstremalnych warunkach można zadbać o odpowiednią oprawę. Fot. MW Media Zakochani mają wiele oryginalnych pomysłów, by ten dzień został zapamiętany na zawsze. Jednak zdarza się, że przyszli małżonkowie nie mogą podjąć decyzji co do kształtu ich ślubu. Dla wszystkich niezdecydowanych i poszukujących inspiracji Club TV w czerwcu wyemituje ślubne programy. „Panna młoda pod skalpelem” – w soboty i niedziele o 21:00 w czerwcu na Club TV. „Cztery wesela” (sezon 1 i 2) - w poniedziałki i wtorki o godz. 10:00 w czerwcu na Club TV. „Colin i Justin: ślubni agenci” - w soboty i niedziele o godz. 10:00 na Club TV. „Panna młoda – księżniczka czy potwór” (sezon 7) - w dni powszednie o godz. 12:00 na Club TV. „A właściwie czyj to ślub?”- w dni powszednie o godz. 02:00 w czerwcu na Club TV.
– Nie jestem w strukturze firmy, nie mam unormowanego czasu pracy – wyjaśniała. – Montuję filmy, pośredniczę w kontaktach, śledzę internet w poszukiwaniu ciekawych pomysłów, czytam scenariusze, czasem podsuwam pomysły. Alvernia Studios nie jest tylko firmą serwisową, my przede wszystkim kreujemy własne projekty. Szukamy filmów o międzynarodowym potencjale.
For faster navigation, this Iframe is preloading the Wikiwand page for Renata Gabryjelska. Connected to: {{:: Z Wikipedii, wolnej encyklopedii Renata Gabryjelska Data i miejsce urodzenia 6 marca 1972 Olsztyn Zawód reżyserka, aktorka, modelka Współmałżonek Stanisław Tyczyński Multimedia w Wikimedia Commons Cytaty w Wikicytatach Strona internetowa Renata Gabryjelska (ur. 6 marca 1972 w Olsztynie) – polska modelka, aktorka i reżyserka filmowa. I wicemiss Miss Polonia 1993[1]. Życiorys Studiowała prawo na Uniwersytecie Warszawskim, ponadto ukończyła studia w Warszawskiej Szkole Filmowej na wydziale reżyserii, a potem w Mistrzowskiej Szkole Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy na wydziale dokumentu i fabuły. Podyplomowo studiowała także marketing w Szkole Głównej Handlowej oraz Coaching i Mentoring na SWPS. W 1993 zdobyła tytuł I wicemiss Polonia. W 1994 podpisała roczny kontrakt z paryską agencją modelek Metropolitan i Elite Models, odbywała sesje modowe dla magazynów: Cosmopolitan, Madame Figaro, 3Suisses, Molton. W Polsce pracowała głównie dla Anny Brodzińskiej i Teresy Rosati. W 1995 zadebiutował jako aktorka rolą kobiecą w Girl Guide Juliusza Machulskiego. Pracowała jako reporterka dla telewizji Polsat i prowadziła program Pop Planeta dla Atomic TV. W latach 1997–2003 grała Ewę Kowalską w serialu Złotopolscy, co zapewniło jej ogólnopolską popularność[potrzebny przypis]. W 1999 jej reportaż z podroży po Afryce Wschodniej opublikowano w magazynie „Viva”. Współpracowała też z agencją public relations BCC. Zagrała też w serialach Tygrysy Europy oraz Tak czy Nie. Dwukrotnie pozowała do polskiej edycji „Playboya” (wydania: listopad 1999 i listopad 2002). W 2002 przeprowadziła się do Krakowa, a w 2003 wycofała się z życia publicznego. Wkrótce zaczęła realizować krótkometrażowe filmy dokumentalne. Wyreżyserowała dokumenty Janek i Pogodna, a także fabularny film Szkiełko. W 2017 ruszyła w wyprawę na Himalaje, a z podróży zrealizowała ośmioodcinkowy serial Moc dziewuch. W 2019 zadebiutowała anglojęzycznym filmem fabularnym Safe Inside, który zdobył nagrodę za najlepszy thriller na międzynarodowym festiwalu filmowym w San Diego. Brała czynny udział w klubie dyskusyjnym dziennika „Rzeczpospolita”. Grała w meczu koszykówki po stronie polskich gwiazd z amerykańską drużyną marzeń Harlem Globetrotters. Prowadzi działalność charytatywną poświęconą zwierzętom ze schronisk. Filmografia Jako aktorka 1994: Spółka rodzinna – Jola 1994: Piękna warszawianka – Maryśka 1995: Girl Guide – Kinga 1997: Złotopolscy – Ewa 1999: Tygrysy Europy – modelka Sandra 2002: Rób swoje, ryzyko jest twoje – była żona Emila 2003: Tak czy nie? Jako scenarzystka i reżyserka 2019: Safe Inside 2009: Pogodna 2007: Szkiełko 2005: Janek Przypisy ↑ Miss Polonia 1993. Bibliografia Renata Gabryjelska w bazie IMDb (ang.) Renata Gabryjelska w bazie Filmweb Renata Gabryjelska – oficjalna stronaKategorie: Polskie modelkiPolskie aktorki filmowePolscy reżyserzy filmowiPolscy scenarzyści filmowiUrodzeni w 1972Ludzie urodzeni w OlsztynieAbsolwenci Szkoły Głównej Handlowej {{bottomLinkPreText}} {{bottomLinkText}} This page is based on a Wikipedia article written by contributors (read/edit). Text is available under the CC BY-SA license; additional terms may apply. Images, videos and audio are available under their respective licenses. {{ of {{ Date: {{ || 'Unknown'}} Date: {{( | date:'mediumDate') || 'Unknown'}} Credit: Uploaded by: {{ on {{ | date:'mediumDate'}} License: {{ || || || 'Unknown'}} License: {{ || || || 'Unknown'}} View file on Wikipedia Thanks for reporting this video! ✕ This article was just edited, click to reload Please click Add in the dialog above Please click Allow in the top-left corner, then click Install Now in the dialog Please click Open in the download dialog, then click Install Please click the "Downloads" icon in the Safari toolbar, open the first download in the list, then click Install {{::$ {{:: {{:: - {{:: Follow Us Don't forget to rate us
Jedna z najbardziej malowniczych postaci w polskich mediach, twórca RMF FM, zmienia emploi. Co zrobi ze swoim nowym telewizyjnym powołaniem? Przygotowywaliśmy się do koncertu w czasie Inwazji Mocy – wspomina Maciej Pawłowski, dyrygent i kompozytor, kierownik muzyczny warszawskiej Romy. – Nagle z głośników z całą mocą rozległy się dźwięki „Fausta” Gunoda, a pod sceną wylądował helikopter z Tyczyńskim na pokładzie. Gdy tylko wysiadł, powiedział: Zrobimy tę operę w wersji Tyczyński lubi efekty specjalne. Inwazja Mocy, organizowana w latach 1995–2000, była najpotężniejszym w Polsce plenerowym przedsięwzięciem promocyjnym. Z okazji jubileuszu 10-lecia RMF FM w 2000 r. Tyczyński urządził w Zakopanem imprezę, która swoim rozmachem wpisała się do annałów III RP. Chór Armii Czerwonej śpiewał pod Giewontem, tancerki tańczyły kankana, całe Zakopane grało pod dyktando prezesa. Nie udał się tylko numer ze sztucznym żółto-niebieskim śniegiem (kolory RMF), który miał spaść dokładnie o północy. To spowodowało, że Tyczyński, wspomina jeden z jego bliskich współpracowników, uznał imprezę za właściwe nieudaną. – Staszek jest absolutnym perfekcjonistą. Nigdy niczego nie robi na pół gwizdka – dodaje Barbara Górska, była dziennikarka RMF numer specjalny, który przygotował prezes jesienią 2006 r., wypalił bezbłędnie. Wiadomość o sprzedaży RMF FM zaszokowała wszystkich: media, akcjonariuszy, rynkowych analityków. Nie było żadnego przecieku ani nawet plotek. Jeszcze niedawno o Stanisławie Tyczyńskim ludzie mówili, że prędzej wysadzi Kopiec w powietrze, niż sprzeda swoje radio. I stało się. Prezes legendaPod koniec października 2006 r. pracownicy radia znaleźli w swoich pocztach elektronicznych podpisaną przez Tyczyńskiego krótką wiadomość: „Dzisiaj główni akcjonariusze Brokera (w tym ja) podpisali umowę sprzedaży wszystkich akcji na rzecz wydawnictwa Bauer. Każdy ma prawo powiedzieć: Dość (w tym ja). Widzimy się na Wigilii (w tym ja)”. Pracownicy, według relacji jednego z nich, byli poruszeni, ale nie wstrząśnięci. – Staszek przyzwyczaił nas do niespodzianek. W wisielczych humorach pytali jeden drugiego: – Sprechen sie Deutche? Tyczyński stworzył legendę RMF FM i sam był jej najważniejszą częścią, prezesem spółki Broker, w skład której, oprócz RMF FM, wchodzi jeszcze sześć spółek, m. in RMF Classic, RMF Maxxx, portal Interia. Lakoniczna informacja o sprzedaży radiostacji oznaczała, że wydawnictwo Bauer nabyło 56 proc. akcji Brokera (po 144,80 zł). Resztę musi wykupić od właścicieli rozproszonych akcji. Wartość transakcji ocenia się na ponad 477 mln teoretycznie przynajmniej, wszystko może się jeszcze wydarzyć, bo na transakcję musi wyrazić zgodę Urząd Ochrony i Kontroli Konkurencji. Chodzi o stwierdzenie, że nie nosi ona charakteru monopolizującego rynek. Pojawiają się głosy, że koncentracja polskiego rynku medialnego w rękach kapitału niemieckiego może budzić pewne od tego, jak potoczą się dalsze losy transakcji, rodzi się pytanie, dlaczego Tyczyński chce pozbyć się swej gwiazdy? Jedni mówią, że radio RMF FM dojrzało i Tyczyński nie ma już w nim nic nowego do zrobienia, od dawna zaś myśli o telewizji. Potrzebuje pieniędzy na działalność swojej nowej spółki Digit Cinema. Inni przypominają, że koncesja RMF FM kończy się za niecałe dwa lata, prezes zaś obawiał się, czy otrzyma przedłużenie od KRRiTV. Jeszcze inni powiadają, że biznes Tyczyńskiego to kolos na glinianych nogach, zadłużony po uszy, więc sprzedaż jest niejako wymuszona. A Michał Figurski, były dziennikarz RMF FM, obecnie dyrektor programowy Antyradia, przypomina słowa piosenki Perfectu: „Trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny niepokonanym”. Jego zdaniem Tyczyński będzie nucił tę piosenkę, mocząc nogi na jednak twierdzi, że Tyczyński szykuje kolejny numer specjalny. Osoba z nim zaprzyjaźniona bez wahania opowiada: – Wiosną Staszek zaskoczy wszystkich. Swoje nowe przedsięwzięcie kroi na miarę XXI w. Przygotowuje gigantyczny konglomerat prezes milczy, odmawia komentarzy. Prezes pracoholikRomans Tyczyńskiego z radiem rozpoczął się w stanie wojennym, kiedy współtworzył (sam składał nadajnik) podziemne Radio Solidarność Małopolska. Na dobre rozwinął się jednak w 1989 r., kiedy dobiegający trzydziestki Tyczyński wrócił do Polski po pięcioletnim pobycie we Francji. Przywiózł stamtąd pierwszą żonę, Barbarę, a także doskonałe kontakty. Miał 5 tys. dol., dwa komputery i wsparcie od Francuzów. Chciał założyć wolne radio. Porwał za sobą grupę młodych ludzi, część z nich, odpowiadając na jego wezwanie, odeszła z radia nie miał żadnych wahań. Uda się – powtarzał. Pracował wraz ze wszystkimi, więcej niż wszyscy, osiemnaście godzin na dobę. Kiedyś zasnął jak kamień w taksówce. Gdy dojechali do celu, przerażony taksówkarz, nie mogąc go dobudzić, wezwał pogotowie, bo myślał, że pasażer umarł w rozwijało się szybko. Satelitarny program francuski był w coraz większym stopniu zastępowany polską ramówką. W stacji nie było wówczas hierarchii. Zamieniali mikrofony na łopaty, bo zabytkowe budynki carsko-królewskich fortów na Kopcu Kościuszki wymagały solidnego remontu. W nocy przemieniali się w ochroniarzy. Na Kopcu stale przecież przybywało najwyższej klasy zna się na radiowej technologii. RMF FM dorobił się własnego helikoptera, wozów, z których dzięki łączności satelitarnej można było nadawać z dowolnego miejsca. Umiał ten sprzęt wykorzystać nie tylko dla newsowej szybkości. Gdy w 1996 r. rozpoczynała się promocyjna Inwazja Mocy, nadeszła katastrofalna powódź. Tyczyński uparł się wysłać na zalane tereny samochody RMF. Zapewniły wówczas jedyną łączność z powodzianami. Prezes elastyczny– Staszek żyje walcząc o realizację swoich pomysłów – mówi Piotr Metz, były dyrektor muzyczny RMF FM – ale nie potrafi cieszyć się z osiągnięć. Zanim ludzie zdążą odetchnąć, on już jest gdzie indziej. Metz był bliskim współpracownikiem prezesa przez dziesięć lat. Rozstali się w niemiłych okolicznościach. – Mimo to – twierdzi Metz – nigdy nie powiem, jak niektórzy koledzy, że w RMF było fatalnie. Przeciwnie, było duża grupa dziennikarzy odeszła z Kopca Kościuszki w 1998 r. wraz z Edwardem Miszczakiem, dziś dyrektorem programowym TVN, o którym mówiło się, że nieokiełznane pomysły prezesa sprowadza na ziemię. Miszczak pociągnął ze sobą do TVN radiowe gwiazdy: Marcina Wronę i Ewę Drzyzgę. Wtedy Tyczyński zmienił taktykę. Przestał stawiać na kreowanie gwiazd, bo one dyktowały warunki, a w końcu odchodziły. Zaczął obstawiać markę, promował wizerunek stacji. Nie tylko bez przerwy słuchał własnego radia (i tylko jego, bo konkurencja, deklarował, go nie obchodzi), ale wymyślał audycje, akcje, a nawet reklamy. Po raz pierwszy na urlop wyjechał w dziewiątym roku działalności stacji. Na trzy RMF FM uczynił radio o wyjątkowej tożsamości. Wprowadził na antenę dzienniki nadawane kwadrans przed wszystkimi (nie, jak inni, o pełnej godzinie), newsowe raporty z ważnych wydarzeń, stworzył biura korespondentów w miejscach konfliktów zbrojnych, wypracował koncepcję więzi ze słuchaczami. 11 września 2001 r. (terrorystyczny atak na WTC) wykonał słynne posunięcie: nie tylko zakazał nadawania reklam, wyłączył także to również Tyczyński był pierwszym na rynku radiowym, który w swojej rozgłośni ograniczył słowo na rzecz ciągłego grania. – Był na najwyższym piętrze – ocenia były członek KRRiTV – ale schodził coraz niżej. Inni zaś podpowiadają, że Tyczyński reagował elastycznie, dobrze wyczuwając nastrój słuchaczy, którzy mieli dość gadania na Kopcu od zawsze panował stan wyższej konieczności, walki i pogotowia. Prezes ciągle sprawdzał słupki procentowe (tzw. słuchalności), ale nigdy nie był zadowolony. Wyciskał z ludzi ostatnie soki, narzucał konkurencji morderczy bieg. Z RMF FM uczynił radiowego lidera. Prezes ascetycznyStał się guru, specem od cudów na Kopcu. Miał wizję rozgłośni komercyjnej, ale i sto tysięcy pomysłów na minutę. A jednocześnie wówczas w żaden sposób nie przypominał kapitalisty. Brzydził się posiadaniem samochodu i garnituru, nigdy nie miał pieniędzy, bo nie odbierał pensji, mieszkanie umeblował starymi, biurowymi sprzętami. – Przychodził czasem do studia, jak miałem nocną audycję – wspomina Metz – i pytał, czy nie mam przypadkiem bułki, bo on cały dzień nic nie żył jak asceta, ale jednocześnie potrafił polecieć na przedstawienie „Aidy” na kraniec świata. Założył stację, która grała jego ulubioną muzykę – Opera FM (obecnie RMF Classic). Własne pieniądze pakował w płyty dla radia. Krąży anegdota, że gdy wszedł w Londynie do największego sklepu z płytami i wybrał w sumie kilkadziesiąt kilogramów płyt, ekspedientów zamurowało. Gdy radio wystartowało, melomani z całego świata zaczęli sami nadsyłać mu ciekawe płyty.– Staszek to jest człowiek słodko-gorzki, potrafi być czarujący, ale bywa także bardzo trudny – opowiada Barbara Górska. – Emanuje piekielną energią i jest diabelsko inteligentny. Chyba dlatego podoba się lat temu Tyczyński poślubił modelkę, wicemiss Polski (1993 r.) i odtwórczynię roli Ewy w „Złotopolskich”, młodszą od siebie o trzynaście lat Renatę Gabryjelską. Z wykształcenia prawniczkę, specjalistkę od marketingu, a wkrótce absolwentkę reżyserii w Warszawskiej Szkole Filmowej, założonej przez Bogusława Lindę i Macieja Ślesickiego. Niedawno ukończyła swój film dyplomowy. Jest to opowieść o bezdomnym pucybucie z krakowskiego które także przeszło do legendy, odbyło się w krakowskiej restauracji Camelot. Młoda para została wniesiona, dla zmylenia kolorowej prasy, w ogromnych kufrach. Ona upodobniła się do Yoko Ono, on do Johna Lennona. Miał na sobie stylizowany srebrny garnitur i lennonowskie okulary. Tyczyński nie cierpi się fotografować, choć jego żona, mówią znajomi prezesa, jak to piękna kobieta, nie miałaby nic przeciwko temu. – Kobieta potrzebuje oprawy, więc Staszek wystawił dla Gabi pałac pod Krakowem – powtarzają prasa kolorowa podała, kolejny już raz, że Tyczyńscy są bliscy rozwodu lub nawet że już się rozwiedli. – Staszek jest z pewnością bardziej częścią kosmosu niż podstawowej komórki społecznej. Przeżywają kryzysy, ale nadal są razem – stwierdza jeden z przyjaciół. Renata Gabryjelska ma mieszkanie w centrum Warszawy, często podkreśla, że w Krakowie brakuje jej atmosfery stolicy. Prezes z Kopca trzyma się z dala, jak sam je nazywa, od „pierdolonych warszawskich salonów”. Prezes zranionyMimo sukcesu, jaki RMF FM osiągał u słuchaczy, Tyczyński coraz częściej odczuwał zniechęcenie. Zawsze będziemy sami – mówił czasem do zaufanych współpracowników. – Zawsze będą nam podcinać skrzydła i podstawiać nogę. Prezesowi, wbrew jego niezależnemu charakterowi, przyszło bowiem działać na koncesjonowanym rynku mediów. Konieczność przedłużania co siedem lat licencji na działalność stacji radiowej, obowiązek uzyskiwania zgody KRRiTV na wszelkie poważniejsze posunięcia, a tym samym zależność od układów politycznych wywoływały za każdym razem jego furię. Nawet gdy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym wygrał z KRRiTV wojnę o zakaz rozszczepiania, okazało się, że też ją przegrał. Rozszczepianie polega na kierowaniu do słuchaczy przy okazji ogólnopolskiego programu, również lokalnych audycji, np. prognozy pogody, porad dla kierowców itp. Taki zabieg pozwala na zbieranie lokalnych ogłoszeń, co sprawia, że pieniądze płyną podwójnym poprawiła formalne niedociągnięcia i wydała ponowny zakaz rozszczepień. Tyczyński znów odwołał się od jej decyzji, sprawa toczy się przed sądem już 5 lat. „Chcemy pokazać – głosił Tyczyński – że podmioty gospodarcze mogą się bronić przed szkodliwymi decyzjami urzędników, nawet jeśli ma się to skończyć przed Trybunałem w Strasburgu”. W pozwie żądał pokrycia strat wywołanych utratą prawa do rozszczepiania: 20 mln zł oraz związanych z koniecznością zwolnienia 200 pracowników. Wręczył im wówczas zalakowane koperty z dymisją, które nakazał otworzyć w samo południe. Sam rozżalony pragnął dotknąć innych – niech też poczują, co znaczy żyć i pracować w tym złożył do KRRiTV wniosek o przyznanie częstotliwości naziemnych – jego telewizja miała mieć charakter muzyczno-informacyjny – nawet nie dostał odpowiedzi. Wtedy w rozmowie z „Polityką” padły słowa: „Sprzedam to wszystko jakiemuś Murdochowi. Albo trzeba wezwać przez ogłoszenie prasowe zagranicznych potentatów medialnych i niech wezmą wszystko”.Wielu niecierpliwie czekało na jego upadek. Niech się przynajmniej porządnie potknie. „Koniec legendy – pisały niektóre gazety. – Magnat z Kopca wreszcie zegnie kark”. A on nadal początku 2004 r. ludzie dobrze znający Tyczyńskiego wieszczyli, że kroi się coś nowego. Prezes na dobrych kilka tygodni praktycznie znikł dla świata, nie chciał rozmawiać, zamknął się w sobie. Podjął decyzję 5 marca. Został szefem Broker FM, faktycznie więc stanął na czele grupy, a swoje ukochane radio pozostawił w rękach zaufanych ludzi. Nie spuszczał go jednak całkowicie z oka, przyjął funkcję przewodniczącego rady nadzorczej RMF FM. Wiadomo, że prezes oprócz telewizji miał i inne projekty. Chciał rozwijać sieć RMF Classic, stworzyć RMF Maxxx skierowany do młodzieży. To się zyskać pieniądze na dalszy rozwój, zdecydował się na utratę części biznesowej niezależności i w połowie 2004 r. wszedł na giełdę. Prezes kosmicznyNiemal 40 km od Krakowa, przy trasie Kraków-Katowice (miejsce wybrał sam Tyczyński), w Nieporazie stoi trzynaście budynków w kształcie kopuł zbudowanych według pomysłu i projektu prezesa. Kosmiczne miasteczko, jak określają je złośliwi, ma już swoją historię. Inwestycja, która pochłonęła wielkie wówczas pieniądze, została sprzedana (za 89 mln zł) jednej z firm, a następnie ponownie od niej wyleasingowana na kilkanaście lat. Niedawno inwestycja została wykupiona, kopuły są znów własnością Tyczyńskiego. Podobno ma zostać dobudowana czternasta, nieduża, z przeznaczeniem na hotel i spółka Tyczyńskiego nazywa się Digit Cinema i zajmie się głównie produkcją filmową dla telewizji, Internetu oraz contentu, czyli multimedialnych serwisów dostarczanych do telefonów komórkowych.– Odcinanie radiowej pępowiny to była dla niego bardzo bolesna operacja. Stopniowo jednak pochłaniała go nowa pasja – opowiada bliski współpracownik. Tyczyński już wystartował ze swoim telewizyjnym pomysłem RFM Maxxx TV. Program tej internetowej telewizji jest oparty całkowicie na tym, co nadaje radio: wraz z piosenką można obejrzeć teledysk, razem z newsami będzie można oglądać zdjęcia z kopułach ma się podobno mieścić siedem studiów telewizyjnych i filmowych, także studia radiowe. Studio filmowe, będące kopią jednego z najnowocześniejszych londyńskich, jest wyposażone w stół mikserski klasy tego, na którym montowano ostatnią część „Wojen gwiezdnych”. W kopułach mieszczą się także wszelkie najnowsze osiągnięcia techniki komputerowej, pozwalające nie tylko na produkcję programów i filmów, ale także umożliwiające ich szeroką dystrybucję w Internecie, komórkach, iPodach, na wszelkich dostępnych, nowoczesnych że Tyczyński podąża śladami Ruperta Murdocha. Nie można wykluczyć, że nawet wspólnie z nim. Jak wiadomo News Corp., firma należąca do Murdocha, kupiła w Polsce udziały w TV Puls. Marty Pompadur, prezes News Corp. dla Europy Wschodniej i Środkowej, podczas wizyty w Polsce deklarował, że zamierzeniem firmy jest także produkcja filmowo-telwizyjna wspólnie z Polakami. Tyczyński ostatnio wiele razy bywał w USA. Czy negocjował z Murdochem? Będzie z nim konkurował na polskim rynku czy wręcz przeciwnie – współpracował? Ta druga odpowiedź wydaje się całkiem prawdopodobna. Prezes niemalowanyBiznesowi Tyczyńskiego zawsze szkodził, twierdzi wiele osób, wizerunek, który on sam od lat konsekwentnie buduje. Inni jednak uważają, że pełni w Polsce rolę lakmusowego papierka demokracji. Jego najważniejszymi przeciwnikami zawsze byli legendarny prezes z Kopca walczył o swoje demokratycznymi i praworządnymi metodami. Nie jest anarchistą, może tylko odbiega od schematycznego obrazu eleganckiego biznesmena. Bywa niemiły, kapryśny, przekorny, uparcie trzyma się swoich wizji. Osobie tak kontrowersyjnej jak on z pewnością nigdy nie będzie łatwo, ale nie ulega wątpliwości, że ekstrawagancja prezesa niekiedy staje się jego atutem.– Tyczyński jest człowiekiem naprawdę niezwykłym, odważnym, idącym do przodu, a przy okazji nieprzewidywalnym – mówi Krzysztof Kozłowski, były senator, zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. – Czy jest szalony? Z pewnością tak. Moje doświadczenie podpowiada mi, że zwykli ludzie zazwyczaj nie potrafią zrobić tyle, ile on zrobił. Szkoda byłoby, gdyby zamknął się tylko w kopule. Swoją drogą ciekawe, jaki nada stamtąd komunikat?
Rozmowa. Wzięta modelka pracująca dla światowych agencji, Wicemiss Polonia, aktorka znana ze „Złotopolskich” i „Girl Guide” opowiada nam, dlaczego nagle przed ponad 10 laty zniknęła z ekranów i wybiegów, przeniosła się do Krakowa, stanęła po drugiej stronie kamery. - Od co najmniej dziesięciu lat nie było Cię na okładkach kolorowych gazet, nie czytałam też w tym czasie żadnego wywiadu z Tobą, ani nie widziałam na tak zwanych ściankach. Co się stało z Renatą Gabryjelską, aktorką, wicemiss, modelką?- Od lat z premedytacją odmawiam udziału w programach telewizyjnych czy kolorowych gazetach. Powierzchowność dzisiejszych mediów mnie przeraża. Spłaszczanie wszystkiego, przeinaczanie faktów i szukanie sensacji. To nie mój świat. Nie moja się ze mną stało? Stanęłam po drugiej stronie kamery. Zajęłam się reżyserią. Skończyłam Warszawską Szkołę Filmową, później Mistrzowską Szkołę Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. Nauczyłam się montażu. Zrobiłam kilka dokumentów, krótkometrażowych fabuł, reklam. Ostatnio sześcioodcinkowy cykl dokumentalny dla telewizji o chirurgii Kiedy poczułaś, że reżyseria jest dla Ciebie lepsza od aktorstwa?-Moja aktorska przygoda to było fantastyczne doświadczenie. Coś mnie jednak zawsze pociągało w pracy po drugiej stronie kamery. Zaczęło się od krótkiego filmu dokumentalnego o kobiecie, która po śmierci córeczki całą swą miłość do utraconego dziecka przelała na zwierzęta. Historia wydawała mi się ważna i bardzo ciekawa ze względu na osobowość bohaterki i jej motywację. Postanowiłam, że nakręcę o niej film - „Nibylandię”.Zorganizowałam ekipę, napisałam scenariusz, tak jak to czułam, nie mając żadnej wiedzy. Film ukazał się na antenie telewizyjnej. Zebraliśmy przed zimą duże fundusze na schronisko. Czułam, że zrobiłam coś dobrego dla kogoś, to było dla mnie bardzo ważne. Po raz pierwszy od wielu lat poczułam się naprawdę szczęśliwa i zrozumiałam, co chciałabym robić w życiu. Miałam cel. Poprzednie doświadczenia na planach filmowych i serialowych okazały się ważne i potrzebne. Wszystko nagle nabrało Drugim Twoim filmem był film o bezdomnym pucybucie... - Tak, ale był to film, który robiłam już w szkole filmowej. Jeździłam wtedy bardzo często pociągami między Krakowem a Warszawą, bo studiowałam w Warszawskiej Szkole Filmowej. Wtedy poznałam Janka, bezdomnego pucybuta. Od razu przykuł moją uwagę tym, jak profesjonalnie czyścił buty. Z jaką pasją do tego podchodził! Jego optymizm i pogoda ducha były do pozazdroszczenia. Nasze rozmowy w pociągach trwały prawie rok. O życiu, o ludziach, o filmach, które obejrzeliśmy. Janek był niezwykłym rozmówcą, potrafił godzinami opowiadać o ludziach. Mówił, że charakter człowieka poznaje po butach. Jego pasją było kino. Oglądał filmy Bergmana, Felliniego i musicale. Uwielbiał „La Stradę”, „Chicago” i Richarda Gere’a. Kiedy opowiedziałam mu o pomyśle zrobienia o nim filmu i scenie stepowania na dworcu, wyciągnął ze swojej znoszonej torby owinięte w gazetę piękne buty do stepowania. Przyznał się wtedy, że scena, w której Richard Gere stepował, tak utkwiła mu w pamięci, że sam nauczył się tego rodzaju tańca. Nie mogłam nie zrobić o nim filmu. Kiedy go zmontowałam, chciałam pokazać go Jankowi. Szukałam wszędzie. Janek zniknął. Ktoś mówił, że widział go we Wrocławiu, Gdańsku, ktoś inny, że w Warszawie. Kiedy zupełnie straciłam nadzieję, że kiedykolwiek go zobaczę, spotkaliśmy się jakimś cudownym zbiegiem okoliczności w pociągu do Gdańska. Akurat jechałam na pokaz „jego” filmu. Niemal siłą zaciągnęłam go na projekcję. Pierwszy raz miał zobaczyć film na dużym ekranie, w sali pełnej obcych Jaka była jego reakcja?Kiedy po projekcji zapaliło się światło z niepewnością patrzyłam na jego twarz. Zobaczyłam łzy. Sama też się popłakałam. Janek tego wieczoru traktowany był jak gwiazda. Rozdawał autografy. To był ostatni raz, kiedy się z Jankiem widziałam. Dużo jeżdżę pociągami, ale nie udało mi się już nigdy więcej go zdobył wiele wyróżnień i nagród, bo pokazywał człowieka bezdomnego inaczej, nie przez pryzmat nałogów, a pracowitości i niezwykłej, szczerej osobowości. Opowiadał o tęsknocie za prawdziwym domem i potrzebą akceptacji, która dotyczy każdego Potem nakręciłaś film „Pogodna”, czyli wzruszającą historię relacji matki i To miała być początkowo opowieść o starości. O tym, że starość nie oznacza alienacji i zamknięcia w czterech ścianach. Chciałam ten film zrobić w oparciu o krakowski zespół „Pogodna Jesień”. Poznałam tam cudownych ludzi, którzy tańczą, śpiewają, opowiadają dowcipy, koncertują, jeżdżą po Polsce i mimo swych lat potrafią cieszyć się życiem. Im bardziej poznawałam ich historię, tym ciekawszy wydał mi się wątek relacji dwóch kobiet matki i córki, które prowadziły zespół. Pani Nina miała 90 lat, pani Ala - 60. Obie z ogromną pasją i wyrazistymi dużo dojrzalszy dokument niż poprzednie. Opowiada o skomplikowanej miłości rodzicielskiej, pasji, o lęku przed śmiercią. Akceptacji tego co nieuniknione. Takie historie, dla każdego reżysera to swego rodzaju psychoterapia, oswajanie również własnych lęków. Film powstawał prawie dwa lata, dzięki czemu udało mi się zbudować bardzo intymne relacje z bohaterkami. Zawsze bardzo dużo się uczę od swoich bohaterów i traktuję z ogromnym szacunkiem i ciekawością. Uważam, że każdy człowiek ma w sobie potencjał na historię, którą warto Wyreżyserowałaś kilka dokumentów, reklam, cykl programów telewizyjnych. Marzysz o pełnometrażowej fabule?- To kolejny krok, ale nie rezygnuję z dokumentów. Scenariusz fabuły już powstał. To thriller. Intryguje mnie, co dzieje się z naszą świadomością w stanie pomiędzy życiem i śmiercią? Co dzieje się z naszym mózgiem? Gdzie jest nasza świadomość? Czy my, będąc po tej stronie, możemy nawiązać kontakt z bliskim? Czy istnieje coś poza naszym realnym życiem? Jakiś inny wymiar, który można opisać naukowo? Ukazuje się sporo książek dotyczących tematów związanych z życiem „pomiędzy”, jak chociażby książka doktora Pina van Lommela „Wieczna świadomość”, w której analizuje stan pacjentów w trakcie i po przeżyciu śmierci klinicznej. On również zadaje sobie pytanie, czy doszliśmy do takiego momentu, że ostatnie odkrycia fizyki kwantowej bardzo zbliżyły się do religii? Może nie ma aż takiego rozdźwięku między nauką a wiarą, jak nam się do tej pory wydawało?- Wróćmy na chwilę do przeszłości. Pamiętamy Cię z serialu „Złotopolscy”, filmu „Girl Guide”, a także okładek kolorowych czasopism. Potem, w 2003 roku nagle i niespodziewanie zniknęłaś. I nie chodzi mi o to, że zajęłaś się reżyserowaniem, ale zrezygnowałaś praktycznie także z życia publicznego...- Moje życie to swoisty rollercoaster, ze względu na to, że w młodości nie bałam się wyzwań i podejmowania ryzyka. Czułam, że świat do mnie należy. W dużej mierze zawdzięczałam to rodzicom, którzy budowali we mnie tę początku lat 90. zostałam I Wicemiss Polonia, później wbrew moim rodzicom w wieku 20 lat wyjechałam do Paryża i pracowałam jako modelka, biorąc urlop dziekański na studiach prawniczych. Po powrocie z Paryża znalazłam się na wielu okładkach zagranicznych i polskich magazynów - „Twój Styl”, „Elle”. Uwielbiałam modelling, to była moja casting do filmu Juliusza Machulskiego „Girl Guide”. Film zdobył główną nagrodę w Gdyni. Zaraz potem dostałam rolę w serialu „Złotopolscy”. Byłam „królową życia”. Miałam masę przyjaciół. Właściwie bez większego wysiłku wszystko się udawało. - Tylko się Po latach mogę powiedzieć, że to był bardzo niebezpieczny moment i jako bardzo młoda, 23-letnia dziewczyna z wielu rzeczy nie zdawałam sobie sprawy. Czasami wydaje nam się, że mamy świat u stóp, a w tym samym czasie spadamy w dół. To często łatwo marionetką na potrzeby show-biznesu. Malowali mnie, przebierali, zadawali pytania tak, by odpowiedzi zadowalały rzesze czytelniczek. Mój świat miał być piękny i kolorowy. W końcu byłam kobietą sukcesu, a tak naprawdę w środku wcale się nią nie czułam. Mówiłam tekstami, jakie chciały usłyszeć kobiety, opowiadałam historię kopciuszka. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to świat kreował mnie, a nie ja przyszło po kilku latach. Zakochałam się. Przeprowadziłam pod Kraków. Zajęłam studiowaniem, pracą, rodziną, gromadką moich psów. W Krakowie znalazłam bohaterów swoich filmów dokumentalnych. Dojrzałam, wielu rzeczy doświadczyłam. Często bardzo boleśnie. Zrozumiałam, dla jakich wartości i co chcę poświęcić. Poświęciłam bywanie na imprezach, sesje zdjęciowe, o rezygnację z życia publicznego. Była ona świadoma. Wydaje mi się, że zgoda na życie publiczne jest jedynie uzasadniona zawodem, który się wykonuje. Na przykład dla aktorów momenty prywatności są często ograniczone do bycia z najbliższymi, w czterech ścianach z zasłoniętymi oknami. - Z reżyserami jest inaczej? - Robią film, opowiadają o nim w mediach, a potem znikają na kilka lat. Robią następny film. Ich obecność w życiu publicznym nie jest tak oczywista. Ja nie lubię być Czy to oznacza, że nas czymś jeszcze zaskoczysz?Wybieram się na trekking w Himalaje w listopadzie. Od lat było to wielkim moim marzeniem.
renata gabryjelska stanisław tyczyński